Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Wrażenia po "Okrucieństwach Wojny" Francisco Goi

Epoka napoleońska to dla wielu osób, we współczesnym kręgu kultury popularnej, czas w pewnym sensie mitologiczny. Plejada polskich bohaterów narodowych, hymn, przepiękne mundury i legendy Włoch, San Domingo, Hiszpanii. Te pozytywne skojarzenia przyćmiewają sferę mniej romantyczną.  Jest to obszar, ziejący zimnem okrucieństwa i wszelkich zwyrodnień jakie wyzwalane są przez toczące się wojny i buchającą nienawiść.

Literatura, nie rzadko sterowana wędzidłem propagandy tudzież "wyższej potrzeby", wykrzywiła przeszłość kreując w naszych umysłach epokę Dąbrowskiego i Poniatowskiego w swoistą idyllę. Krainę, w której wojny prowadzą nie ludzie, a ołowiane ludki, gdzie rany to nie gangrena i śmierć, a chluba i duma, gdzie wreszcie bezosobowe Zło niszczone jest przez rycerskie i szlachetne siły Dobra.
Prawda, oczywiście, jest odmienna, prozaiczna, odarta jest z mitów i legend. Były to czasy brutalnych konfliktów, zapasów, w których pokonanym nie zawsze dawano pardonu. Szczególnie dosadnie i wyraźnie zilustrowanym przypadkiem potwierdzającym prawdziwość tej tezy są wydarzenia konfliktu hiszpańsko - francuskiego. Wojna w Hiszpanii była dla Bonapartego czymś dotąd niespotykanym. Traktujący konflikty i rozstrzygnięcia zbrojne bardzo przedmiotowo Cesarz, nie rozumiał wojny o charakterze narodowym. Być może korsykańskie pochodzenie we Francji, zdobywane tam życiowe doświadczenie i niejednokrotnie makiaweliczne metody prowadzenia polityki sprawiły, iż horyzont z punktu widzenia Napoleona był kresem, w którego obszarze nie dało się dostrzec silnie emocjonalnego podejścia do swego kraju i miłości do ojczyzny. Ta cecha ludzkiego charakteru była zaś jednym z elementarnych pierwiastków, których grozę powinien zauważyć i docenić w kampanii 1809 roku, w zrewoltowanym Tyrolu. Te cząstki, zwielokrotnione w tysiącach, w milionach, zamieniły się w hiszpańską i rosyjską lawinę, która zmiotła jego dzieło życia z mapy świata.

Konflikt jaki toczył się za Pirenejami to była, cytując słynne słowa José Palafoxa, "wojna na noże". Było to rozwinięte na wielką skalę (w przestrzeni i czasie) starcie podjazdowe, partyzanckie, mające na celu brutalne niszczenie przeciwnika, w myśl starotestamentowego "oko za oko". Były to kraj i czas, w których nienawiść i okrucieństwo znalazły mnóstwo paliwa, które niszczyło ludzi i ich dusze.
Brutalna rzeczywistość realiów tamtej wojny została utrwalona. Szczególną formą zapisu, który przetrwała do dziś i przeraża, ale również inspiruje ludzi to "Los Desastres de la Guerra" (pol. dosłownie: "Żywioły wojny", czy też bardziej eufemistycznie "Okropności wojny", "Demony wojny") - 82 rysunki hiszpańskiego wielkiego malarza Francisco Goi. Powstawały one w latach 1808-1820 (choć wojna skończyła się w 1814, po roku tym nastąpił również trudny okres restauracji dynastii).
Goya należał do tych szczęśliwych artystów, którego dzieła docenione zostały jeszcze za jego życia. Był nadwornym malarzem trzech kolejnych władców kraju. Ten wybitny romantyk, obdarowany szczególną wrażliwością twórca, z niezwykłą dociekliwością rejestrował serię niekończących się dramatów upadku ludzkości jaki dokonywał się w jego kraju - Hiszpanii.
Tworzył "do szuflady". Gwałtowne w wyrazie impresje doznawane na widok otaczających go scen trafiały do teczki niczym dzisiejsze zdjęcia. Autor opisał album słowami: "Fatales consequencias de la sangrienta guerra en Espana con Buonaparte, Y otros caprichos enfáticos" co znaczy "Zgubne konsekwncje krwawej wojny Hiszpanii z Bonapartem i inne wymowne kaprysy". Określenie zbioru "Demony/Żywioły wojny", są nazwą, która powstała później. Goya nie miał z nią nic wspólnego.

Wszystkie ryciny dzielą się na trzy zbiory. Każdy tematycznie związany jest z innym okresem następujących chronologicznie po sobie wydarzeń. Są to: czas wojny, czas głodu (Madryt 1811-1812), restauracja Burbonów.

Wojna
47 kolejny grafik to wstrząsające brutalnością i zdehumanizowaniem sceny zbrodni, gwałtów, rabunków, śmierci. Obrazowane sceny ukazują w większość rodzaj "krajobrazu po bitwie" bądź też chwil dostrzeżonych przez dziurkę od klucza - czegoś czego jesteśmy wstydliwym przypadkowym świadkiem. Okaleczone, torturowane ciała, zdradzieckie tudzież lubieżne napaści, gnijące zwłoki, zemsta, grabież... wszystko zatytułowane krótką, dobitną etykietą autora cyklu: "Gorzka obecność", "Pogrzebać ich i milczeć", "Gdzie indziej to samo",...
Cykl kolejnych obrazów, w połączeniu ze słowną kwintesencją prezentowanej sceny - są jak ciosy zadawane psychice i wrażliwości widza. Mnogość grafik przeglądana na raz, w krótkim odcinku czasu, jest doznaniem niemal fizycznym. Odsłaniające się kształty, sceny jak z horrorów, pogłębiane w wyrazie bogactwem cieni stwarzają wrażenie wijących się w kalejdoskopie okrutnej wyobraźni wstrząsających obrazów. Dużą siłę wyrazu mają w grafikach detale. Już pierwsza pozycja cyklu: "Ponure przeczucie tego, co nadejdzie" razi tragizmem i bólem twarzy klęczącego mężczyzny. Rozdarte szaty ukazujące nagie, silne i spracowane ciało przywołują skojarzenia z biblijnymi toposami. Inny obraz, "Pogrzebać ich i milczeć", swą plastycznością wytwarza silne wrażenie wręcz stania wraz z parą Hiszpanów, cywilów nad kłębowiskiem złączonych, nagich i martwych ludzi. Czy ta kobieta płacze? Czy tylko zatyka nos przed bijącym z ciał odorem? Kim są? Dlaczego tu stoją? Gdzie szli? Kilka chwil zastanowienia się, wczucia się w rycinę, przenosi człowieka w czasie. Tak działa każdy obraz, hipnotyzuje każdy sardoniczny uśmiech zwyrodniałego mordercy pochylającego się nad ofiarą, każdy odmalowany grymas rozpaczy i bólu od doznanego przez ofiary cierpienia, każde ze spojrzeń wyrażających szok, jaki są jeszcze w stanie wywołać resztki kołaczącego się w duszach człowieczeństwa. Żaden z obrazów nie pozostawia obojętnym.  

1. Ponure przeczucie tego, co nadejdzie

2. Za przyczyną, lub bez

3. To samo

4. Kobiety dodają odwagi

5. I są jak dzikie bestie

6. Dobrze ci tak

7. Co za odwaga!

8. To się dzieje ciągle

9. Nie chcą

10. Ani tego

11. Tego też nie

12. Po co się urodziłeś

13. Gorzka obecność

14. Droga jest ciężka

15. I nie ma rady

16. Wyposażają się

17. Nie zgadzają się

18. Pogrzebać ich i milczeć

19. Nie ma już czasu

20. Opatrzeć tych i zająć się następnymi

21. Będzie tak samo

22. Tyle a nawet więcej

23. Gdzie indziej to samo

24. To się przyda na później

25. Te także

26. Nie można na to patrzeć

27. Miłosierdzie

28. Lud

29. Zasłużył na to

30. Zniszczenia wojenne

31. Twarda sztuka

32. Za co?

33. Co by tu jeszcze?

34. Z powodu scyzoryka

35. Nikt nie wie za co

36. Ani za co to

37. To jest jeszcze gorsze

38. Barbarzyńcy!

39. Wielki wyczyn! Przeciw zmarłym!

40. Coś z tego ma

41. Uciekają przez płomienie

42. Wszystko idzie nie tak

43. I to też

44. Widziałem to

45. I to także

46. To jest złe

47. I tak się stało


Głód
Grafiki od 48 do 64 scalone są klamrą madryckiej klęski głodu z roku 1811. Dwadzieścia tysięcy ofiar śmiertelnych to nie tylko bezduszne dzieło francuskiej okupacji. Dramat tych śmierci pogłębia fakt, iż głód powodowany był również działalnością bratniej-hiszpańskiej dywersji, która uniemożliwiała dostawom docieranie do miasta. Goya jednak nie szuka winnych, nie zastanawia się "jak to było?", "kto?", "dlaczego?". Nie wdaje się w szukanie innej prawdy jak ta, że ofiarami wojny są prości, Bogu ducha winni ludzie. Zaklęte na rycinach dzieci, kobiety, mężczyźni, wszyscy - wydają się swą formą znajomi - przypominają współczesnym ofiary obozów koncentracyjnych - a to przecież dopiero początek XIX wieku. Półżywe z wyczerpania, lub już martwe, ciała oparte o jakieś niezidentyfikowane mury, pojedyncze istoty mające jeszcze ostatki sił ku temu by siedzieć. Czy mają jeszcze łzy by opłakiwać otaczających je, leżących bez ducha członków rodziny? Cóż rzec dziewczynce wciskającej piąstki w oczy na obrazie "Nieszczęsna matka!"? Czuć wręcz jak otaczający ją cień jest o krok od pochłonięcia jej wraz z resztką jej światła, która pozostała jej po śmierci jej matki. Czy oglądając "Czy to jakaś inna rasa?" nie odnosimy dziwnie niepokojącego wrażenia, iż między osobą przypominającą już żywą mumie, a elegancko ubranym panem brakuje płotu z kolczastego drutu? Kolejne obrazy z postaciami żebrzących kobiet, umierających na ulicy bez niczyjego zainteresowania, leżących w cmentarnych wózkach ciał wciskają w umysł pytanie o kondycję ludzkości. Rozpaczliwie żądają udzielenia odpowiedzi, dlaczego sceny będące inspiracją dla tych obrazów nie były ostatnimi takimi momentami w dziejach?

48. Okrutne cierpienie!

49. Miłosierdzie kobiety

50. Nieszczęsna matka!

51. Dzięki prosu

52. Nie zdążą

53. Zmarł, nikt nie pomógł

54. Próżne lamenty

55. Najgorzej jest żebrać

56. Na cmentarz!

57.Zdrowi i chorzy

58. Nie ma co krzyczeć

59. Po co ten kubek?

60. Nikt im nie pomoże

61. Czy to jakaś inna rasa?

62. Łoża śmierci

63. Do grupowej mogiły!

64. Fury cmentarne


Restauracja dynastii
Ostatnia grupa obrazów jest poświęcona okresowi powojennemu. Czas restauracji Burbonów, powrotu klerykalizmu, Inkwizycji, to rozczarowanie jakiego doznali okaleczeni wojną mieszkańcy Hiszpanii. Choć tematy prac zaczynają odbiegać od problematyki okrucieństwa wojny, atmosfera bijąca z prac nie okazuje się cieplejsza. Naturalizm przedstawianych zbrodni przeciw ludzkości zastępować zaczynają obrazy z elementami alegorii. Krytyka cynizmu, bezwzględności Nowego (Starego?) Porządku podszytego bałwochwalczą pustą formą religijności, spozierają na widza smutnie świadcząc o skali zniszczeń jakie dokonuje bezmyślna przemoc. Demony nie znikają bowiem z dniem zakończenia działań zbrojnych. Są elementem wielkiej cywilizacyjnej układanki, splątanej z trudną tematyką ludzkiej egzystencji. Konstatacją cyklu jest to, że Pokój jest po wojnie nie mniej straszny niż sama Wojna... Los człowieka najdobitniej przedstawia rycina opisana słowami "Straszliwy Potwór".

65. Co to za wrzawa?

66. Dziwna pobożność!

67. Nie mniej ciekawa.

68. Co za szaleństwo!

69. Nic. To mówi samo przez się.

70. Nie znają drogi

71. Przeciwko dobru publicznemu

72. Konsekwencje

73. Kocia pantomima

74. Jest jeszcze gorzej!

75. Sztuczki szarlatanów

76. Mięsożerny sęp

77. Bo się zerwie lina

78. Dobrze się broni

79. Prawda jest martwa

80. Czy się jeszcze podniesie?

81. Straszliwy potwór

82. To jest prawda


W odróżnieniu od najpopularniejszych trendów w prezentowaniu obrazów wojny, Goya nie kreuje ogromnych scenerii, mas ludzkich, heroicznych szarż i "uporządkowanego chaosu". Goya patrzy na Człowieka. Stawia go w centrum kompozycji. W detal przekształca tragizm cierpienia, mnożące się konflikty i dramaty.  Ryciny Goi pozbawione są kolorów. Kontrast czerni i bieli jest pierwszym narzędziem artysty służącym akcentowaniu prezentowanej treści. Operowanie kształtem, kreską, cieniem, drżącą linią, podkreśla zaczarowaną w obraz myśl. Centrum sceny skupia w sobie elementy o najsilniejszym wyrazie. Nic nie jest chowane w tło, nic co złe i brutalne nie jest pozostawione wyobraźni. Zło wydaje się być fragmentem wydartym z większej tkaniny, rozlaną plamą, która bez wyraźnych ram kompozycji daje wrażenie, że widzimy tylko fragment większego pejzażu - nie mniej wstrząsającego. Cechy te nadają obrazom właściwości pesymistycznych, hipnotyzujących, onirycznych wręcz labiryntów, w których gubione są emocje widza.
Odczucia z kontaktu z serią prac są dołujące. Wpisują się odkrywany w następnych dziesięcioleciach egzystencjalizm. Poczucie bezsensu istnienia, oderwanie od Boga i trudna do akceptacji prawda o wrodzonej, immanentnej skłonności do przemocy pozbawiają wiary w ludzkość.

Co ciekawe, ryciny Goi nie trafiły od razu w ręce szerokiej publiczności. Pierwsze wydanie prac nastąpiło dopiero w 1863 (bez dwóch ostatnich prac; w komplecie seria została wydana dopiero 1957!), gdy klimat polityczny stał się bardziej przyjazny. Historycy rozważają jednak również koncepcję, iż tak późne wydanie prac, po śmierci autora, było podyktowane świadomą decyzją Goi. Chciał by prace te uniknęły losu narzędzi w trybach polityki i propagandy, by były tylko (i aż) źródłem dla osobistych przemyśleń i refleksji.
Warto odnotować - Goya nie był prekursorem idei "fotoreportażu" wojennego. Prace o podobnych charakterze już powstawały, m.in. "Wielkie Nieszczęścia Wojny" autorstwa Francuza Jacquesa Callota (1592–1635). Niemniej to właśnie dzieła hiszpańskiego artysty stały się najbardziej znane. Siła ich wyrazu zainspirowała wielu innych twórców, z których możemy wymienić min. Salvadora Dalego, Luisa Bunuela, bądź współczesnych Chapman Brothers.
Również Polska popularna kultura filmowa, w ostatnich latach, nawiązała do Francisco Goi. Film pt. "Demony wojny wg Goi" został wyreżyserowany przez Władysława Pasikowskiego. Akcja filmu ma miejsca w Bośni, gdzie polskie siły realizują zadania misji ONZ. Hiszpania, czy Bośnia, wiek XIX, czy XX - prawda o okrutnym obliczu wojny i podsycającym ją człowieku jest ta sama i mimo upływu lat nie ulega zmianie...

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl