Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Wizyta w grobowcu Weyssenhoffów.

Dnia 19.02.2013 roku razem z moją rodziną pojechałem na kila dni do naszych dobrych znajomych w Dąbrowicy pod Lublinem. Jeszcze w Gdańsku postanowiłem, że odwiedzę miejscowość Kamionka, gdzie przy miejscowym kościele znajduje się grobowiec rodziny Weyssenhoff w kształcie rotundy. Spisałem z naszego forum numery telefonów do parafii, w której znajduje się ów grobowiec, które wcześniej zdobył Robert, kiedy jako pierwszy był w Kamionce, ale nie udało mu się wejść do grobowca.

W środę 20.02.2013 na jeden z numerów dodzwoniłem się do księdza rezydenta, który podał mi namiary na pana kościelnego, z którym trzeba umówić się na zwiedzanie. Po kilku telefonach udało mi się wreszcie zastać pana kościelnego, z którym po przedstawieniu mu moich planów umówiłem się na zwiedzanie w piątek 22.02.2013 o godzinie 10 rano. Tego też dnia punktualnie o godzinie 10 tej, razem z moją żoną Izą stawiliśmy się przed  kościołem w Kamionce. Kamionka znajduje się około 40 km na północ od Lublina i około 10 km na zachód od Lubartowa.. Spodziewałem się skromnie ubranego staruszka, a tu podjechał VW Passatem całkiem dziarski starszy pan. Po przedstawieniu się, pan Jurek oprowadził nas po kościele, którego początki sięgają XV wieku i pamiętają Arian. Okazało się, że pan Jurek to nie taki zwykły kościelny, ale z zawodu elektronik, który obecnie prowadzi zakład pogrzebowy ściśle współpracując z miejscowym kościołem. No i wreszcie nadeszła kulminacyjna chwila. Pan Jurek przyniósł pęk kluczy i poszliśmy otwierać wejście do grobowca. Na moje pytanie, czy ktoś ostatnio odwiedzał grobowiec pan Jurek odpowiedział, że kilka lat temu byli tu jacyś potomkowie Weyssenhoffów, aby wmurować urnę z prochami ostatnio zmarłego któregoś z potomków generała. Powiedział również, iż pamięta, że w ścianie grobowca, za którą znajdują się trumny gen. Jana Weyssenhoffa i jego żony, ktoś zrobił dziurę, przez którą można było zobaczyć czaszkę i kości. Pomyślałem sobie, że szabrownicy już tu byli. Po zdjęciu kłódki i przekręceniu klucza w zamku pan Jurek wyjął duży niby to korkociąg niby to śrubokręt, którym po dłuższym kręceniu w zamku zwolnił wewnętrzną żelazną sztabę zabezpieczającą drzwi od wewnątrz. Po wejściu do rotundy naszym oczom ukazał się wysoki, metalowy krzyż stojący  na sześciennej podstawie. Na ścianach znajdowały się tablice upamiętniające żywoty innych członków rodziny Wejssenhoff. Między innymi była tablica z fotografią Włodzimierza Weyssenhoffa, który podobno w Rosji, przegrał w karty cały rodowy majątek znajdujący się w miejscowości Samoklęski, 4 km od Kamionki. Po powrocie z Rosji strzelił sobie w łeb, a jako samobójca nie mógł być pochowany na przykościelnym cmentarzu, więc pochowano go w przypałacowym parku w Samoklęskach. Majątek w Samoklęskach w 1824 roku kupił od Czartoryskich gen. Jan Weyssenhoff. W grobowcu na posadzce stały jakieś stare metalowe świeczniki i inne kościelne sprzęty. Następnie pan Jurek podniósł drewnianą klapę w podłodze, przez którą po schodkach zszedłem do krypty grobowej. W krypcie na ziemi walały się jakieś śmieci, a nawet jakieś kości. Ściany były pomalowane na biało. Zaraz po lewej stronie była ściana, za którą jest pochowany gen. Jan Weyssenhoff z żoną Teklą z Otffinowskich, a w miejscu otworu o którym mówił pan Jurek była wmurowana urna z prochami niedawno zmarłego potomka z rodziny Weyssenhoff. Dalej po tej samej stronie za żelaznym płotkiem stały dwie trumny, w których spoczywają córka gen. Jana Weyssenhoffa wraz z mężem. Zapaliłem znicz i pokłoniłem się przed grobem naszego dowódcy, gen. Jana Weyssenhoffa, dowódcy Pułku 12 Piechoty oddając mu cześć w imieniu naszego oddziału. Sam grobowiec jest nieco zaniedbany. Przydałoby się tam posprzątać i odnowić oraz zabezpieczyć eksponaty. Można by też pomyśleć o cyklicznej małej uroczystości w rocznicę śmierci generała ( zmarł 19.05.1848 r.) w Kamionce, która by polegała na złożeniu wieńca i wystawieniu warty. Nie musi jechać cały oddział. Wystarczą 3,4 osoby na przykład nasze chłopaki mieszkający w tamtych okolicach. Sprawę trzeba uzgodnić z miejscowymi włodarzami. Wracając do domu zatrzymaliśmy się w Samoklęskach, aby zobaczyć pałac Weyssenhoffów. Od miejscowej kobiety dowiedzieliśmy się, że do niedawna jeszcze w pałacu był dobrze działający ośrodek chyba dla ludzi upośledzonych, ale ktoś stwierdził, że ośrodek nie spełnia wymogów Unii Europejskiej i został przeniesiony gdzie indziej. Jak to zwykle u nas bywa pałac został sprzedany osobie prywatnej, która nic przy nim nie robi. Teren jest zamknięty na trzy spusty i nie widać, aby coś się tam działo. Podobno w pałacu na ścianach znajdują się jeszcze jakieś zabytkowe malowidła. Myślę, że powinniśmy przynajmniej raz, pojechać tam całym oddziałem, aby zrobić tam porządek i oddać cześć naszemu dowódcy. Ja i Iza lubimy takie wycieczki w przeszłość, a zwłaszcza do takich małych, zapomnianych miejsc, do których rzadko ktoś  zagląda.


Pan kościelny: Jerzy Mazurkiewicz, tel. stacjonarny: 81 8527147

Klemens

  • 20130222143
  • 20130222146
  • 20130222147
  • 20130222148
  • 20130222149
  • IMGA0147
  • IMGA0149
  • IMGA0150
  • IMGA0158
  • IMGA0159
  • IMGA0160
  • IMGA0161
  • IMGA0162
  • IMGA0163
  • IMGA0168
  • IMGA0169
  • IMGA0170
  • IMGA0171
  • IMGA0172
  • IMGA0173
  • IMGA0174
  • IMGA0175
  • IMGA0176

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl