Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Torres de Quart, Walencja

Na skrzyżowaniu walenckich ulic Guillén de Castro i Quart Calle znajduje się niezwykły zabytek. Są to dwie bliźniacze wieże tworzące bramę do miasta. Pochodzą one jeszcze z czasów średniowiecza, kiedy to zbudowano je wraz z otaczającym miasto murem. Zostały uznane w Hiszpanii za narodowy pomnik i uznane skarbem dziedzictwa historycznego. Dla turystów szukających napoleońskich śladów w Hiszpanii na pewno cenna będzie informacja, że ślady po ostrzale jakie nosi na sobie Brama, to "blizny" zadane podczas oblężenia miasta w 1808 roku, oraz fakt iż była dwukrotnie (i bez powodzenia) oblegana przez siły marszałka Monceya.

Pierwsza próba zdobycia miasta miała miejsce w dniu 26 czerwca 1808 roku, w wyniku fali rozruchów jakie przetoczyły się przez Hiszpanię, a które nie ominęły także Walencji. Marszałek Moncey na czele 9000 ludzi miał przywrócić porządek w mieście. Mając do wyboru dwie drogi do miasta, jedną krótką - przez góry, oraz drugą dłuższą ale łatwiejszą - przez Almanzę, wybrał trasę trudniejszą przeczuwając, że rozruchy nie są jedynie lokalną ruchawką. Decyzja forsowania gór zaskoczyła hiszpańskiego komendanta miasta, nie spodziewając się ataku z tej strony pozostawił przejścia niestrzeżone. 24 czerwca Moncey stanął pod Walencją.

W mieście stacjonowały trzy bataliony regularnego wojska, wspierane przez 7000 formacji nieregularnych. Siły te podlegały dowództwu Don José Caro, oficera marynarki wojennej. Hiszpanie próbowali powstrzymać Monceya przed zbliżeniem się do miasta, lecz ten 27 czerwca zepchnął obrońców między mury Walencji.

Miasto nie miało nowych fortyfikacji. Otoczone było fosą i średniowiecznymi murami. Płaski teren umożliwiał Hiszpanom zalanie części terenów dostępowych do miasta, co zmuszało Francuzów do ataku od południa. Miasto dysponowało siłą około 20 000 uzbrojonych ludzi (z czego zaledwie trzy bataliony czyli około 1500 ludzi to regularne wojsko), do tego pewną liczbą armat przygotowanych do ostrzału zabarykadowanych uprzednio bram.

Moncey nie spodziewał się aby Hiszpanie podjęli zacięty opór. 28 czerwca posłał do ataku dwie brygady. Uderzenie skierował na bramy San José i Quarte. Francuzi zostali odparci od barykad, a próba użycia artylerii zakończyła się uciszeniem ich przez armaty Hiszpanów.

Moncey nakazał drugi atak, bramami San José, Quarte i Santa Lucia. Ten atak został również odparty, a straty były jeszcze większe niż w pierwszym. Brak boni oblężniczej i niewielka liczba ludzi okazała się niewystarczająca aby przełamać zaciekły opór Hiszpanów.

Odnajdując sytuację bez nadziei na zwycięstwo, Moncey zwinął armię i zawrocił do Madrytu, tym razem obierając jednak drogę przez Almanza (licząc na to, iż Hiszpanie wydadzą mu bitwę w otwartym polu).

Straty armii cesarskiej szacowane są różnie: od 300 do 2000. Prawdopodobnie realnie można je oszacować na około 1100, z czego 800 rannych i 300 poległych.

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl