Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Kaplica św. Mikołaja i dobromiejskie mosty

Wyjeżdżając z Dobrego Miasta w kierunku południowym napotkamy rozjazd. Jedna droga poprowadzi nas wprost na południe do Olsztyna, druga skręcając później na wschód poprowadzi nas wprost do Jezioran. Po środku rozjazdu stoi grekokatolicka kaplica pod wezwaniem św. Mikołaja.

Początki jej istnienia sięgają końca XVI wieku, jednak dzisiejszy kształt i barokowy styl obiekt zawdzięcza całkowitej przebudowie zrealizowanej w 1736 roku.
Dla detektywów historii Epoki Napoleońskiej jest ona ciekawym obiektem. Można dojść do co najmniej trzech interesujących faktów z nią związanych:

1) Zimą 1807 kaplica stała się więzieniem dla pojmanych przez Francuzów żołnierzy pruskich i rosyjskich.

2) Wiosną tego roku żołnierze korpusu marszałka Neya zamienili kaplicę w szaniec obronny.

3) Znajduje się przed nią grób Carla Heinrichsona.

Kim był Carl Heinrichson? Napis na krzyżu mówi: "Tu spoczywają w Bogu ojciec z synem - Juliusz i Carl Heinrichsonowie".

Tablica na podmurówce dodaje "Oby dzielny czyn młodocianego Carla Heinrichsona z dnia 27 lutego 1807 pozostał przykładem dla dobromiejskiej młodzieży".

W 1807 po bitwie pod Iławą Pruską (7-8 lutego) Francuzi wycofywali się na wyznaczone przez Napoleona leża zimowe. Dobre Miasto opuścili 17 lutego. Jednak aby odciąć drogę podążającym z nimi jednostkom rosyjskich kozaków i utrudnić dalsze ruchy sprzymierzonych postanowili zniszczyć dobromiejskie mosty. Zniszczyli most przy Bramie Glotowskiej, lecz próbę zniszczenia poszycia mostu przy Bramie Orneckiej ograniczyli do podpalenia go gdyż w polu widzenia pojawił się nieprzyjaciel. Następnie udali się do tzw "mostu na łąkach", aby i ten zniszczyć.
Przedsiębiorczy sekretarz miejski Kroszewski zebrał miejscową ludność i pospieszył gasić podpalony most. Trudność w gaszeniu płonącej smoły sprawiła, że udało się ocalić jedynie przęsła. Wówczas Carl Heinrichson, dosiadając lichego konia, którym pogardzili Francuzi, przedostał się przez lodowatą Łynę i wskazał kozakom ukryte przez mieszkańców Dobrego Miasta belki, które mogły by posłużyć za prowizoryczne poszycie mostu.
Ułożenie belek na ocalonych fragmentach mostu przy Bramie Orneckiej pozwoliło wojskom carskim dostać się do miasta i zaskoczyć ostatnie jednostki francuskie. Zaskoczeni żołnierze Wielkiej Armii poddawali się bez walki.
Jednakże już kilka dni później sytuacja znów zmieniła się o 180 stopni. Dywizja Marchanda zajęła Dobre Miasto. Rozpoczęto dochodzenie mające na celu wykrycie osób, które pomogły Rosjanom we wdarciu się do miejscowości. Nowy komendant miasta, ppłk Lanusse rozpoczął śledztwo. Sekretarz Kroszewski usiłował lawirować w zeznaniach, jednakże prawdy nie dawało się długo ukryć. W obawie o życie, które niechybnie zostało by odebrane, Carl Heinrichson uciekł do Lidzbarka Warmińskiego. Do domu wrócił dopiero po zakończeniu wojny, po podpisaniu traktatu w Tylży. Lokalny bohater pojął za żonę Weronikę Krebs. Niestety małżeństwu nie było pisane szczęście, ponownie za sprawą wojsk francuskich. Podczas kampanii 1812 rozpanoszone żołdactwo francuskie usiłowało zgwałcić ciężarną Weronikę. Ta skacząc z pierwszego piętra poroniła.
Carl Heinrichson zmarł w 1835 roku (45 lat), żona przeżyła go o 23 lata.


Artykuł powstał na bazie artykułu Sławomira Skowronka pt. "Szesnastoletni bohater z 1807 roku".

 




© mail: admin na pulk12.pl