Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Urbanowo - Piotraszewo (Zechern - Peterswalde) 4 marca 1807

W ostatnich dniach lutego 1807 wojska rosyjsko - pruskie zdołały wyprzeć Francuzów za Pasłękę, od ujścia aż po linię Mostkowo - Barkweda. Jednak już 1 - 2 marca marszałek Ney przeprowadził udany kontratak, na powrót opanowując siłami swego VI korpusu okolice Dobrego Miasta i wychodząc na rubież: Ełdyty - Bieniewo - Piotraszewo - Urbanowo (z tymi wsiami włącznie). Sprawiło to Rosjanom znaczny kłopot, gdyż planowali urządzić w pobliskim Łaniewie obóz głównych sił swej awangardy. Dlatego już 4 marca podjęli energiczne próby odbicia Urbanowa i Piotraszewa, co z kolei mogło zagrozić francuskiej pozycji w Smolajnach i liniom połączeń z oddziałami IV korpusu marszałka Soulta stojącymi w Bieniewie.

 

Stacjonujące między Dobrym Miastem a Pasłęką siły korpusu Neya liczyły ok. 18 000 ludzi (marszałek 5 marca w liście do szefa sztabu Wielkiej Armii - marszałka Berthiera zgłosił zapotrzebowanie na taką właśnie ilość dziennych racji). Nie były one jednak regularnie zaopatrywane, gdyż spora część wozów, tak własnych jak zarekwirowanych, została użyta do transportu rannych i chorych. Rosjanie natomiast zajmowali siłami kilkunastu tysięcy ludzi część rozległego lasu przylegającego do drogi z Łaniewa do Wolnicy. Po stronie francuskiej w samym Urbanowie stał 50. pp Frapparta, którego lewą flankę i tyły, od strony Piotraszewa, wspierały cztery kompanie wyborcze z 27. pp Menne`a, 25. plp Morela (pułkownik był raniony 23 lutego i obowiązki dowódcy pełnił pułkownik Anselme zwany Baptiste, formalnie od 26 czerwca 1807) oraz 59. pp Daltona. Koło dworu w Urbanowie Francuzi usypali szaniec artyleryjski, skąd nękali ogniem pozycje rosyjskie.

Rosjanie, sądząc że w Urbanowie natkną się na opór zaledwie kilku kompanii, przypuścili o 7:00 pierwszy gwałtowny szturm na wieś, odparty z dużymi stratami. Przez jakiś czas trwała jeszcze jałowa strzelanina. Rosjanie spróbowali następnie obejścia lewego skrzydła 50. pp, przedzierając się przez las między Urbanowem a Piotraszewem (obecnie jest tam puste pole). Natarcie wsparły „chmary” kozaków. Atakujące kolumny wpadły pod silny ogień wymienionych wyżej kompanii wyborczych z 25. plp i 27. pp, wspieranych przez 59. pp. Zmieszane oddziały rosyjskie cofnęły się w wielkim nieporządku. Walki obejmowały już cały front od Urbanowa do Piotraszewa; Rosjanie podciągali nowe siły. Ney, nie wiedząc jak silny jest przeciwnik, trzymał znaczne odwody i ograniczał się do prowadzenia defensywnego silnego ognia działowego i karabinowego. Tymczasem przeciwnik, bardzo nieudolnie manewrując, aż siedem lub nawet osiem razy atakował czołowo z głośnymi okrzykami pozycje VI korpusu na całej linii. Oddziały francuskie, zwłaszcza 50. pp, wykazały się zimną krwią, zatrzymując wroga ogniem dosłownie piętnaście kroków od swojej pozycji. Pole walki pokryło się ciałami zabitych i rannych Rosjan.

O godzinie 15:00 przerwano ogień na odcinku Piotraszewa a całe swoje wysiłki Rosjanie skierowali ponownie na Urbanowo. Aż do godziny 19:00 trwały zażarte, lecz bezskuteczne ataki. Kiedy wydawało się, że walki wygasły, dowodzący Rosjanami generał Osten-Sacken postanowił dokonać nocnego natarcia na Urbanowo. Liczył, że w rezultacie Francuzi sami opuszczą również Piotraszewo. Akcję rozpoczęto w głębokich ciemnościach, o godzinie 22:30. Kiedy piechota rosyjska w milczeniu wspięła się na wzgórze przed redutą Urbanowską, wydała okrzyk „ura!” przedwcześnie alarmując wroga. Tak twierdzi Jermołow; Ney podaje zaś, że dowodzący brygadą generał Labassée celowo wciągnął Rosjan w zasadzkę usuwając czujki ze wzgórza. Na pięćdziesiąt kroków przed redutą spadł na Rosjan huraganowy ogień całej linii francuskiej, zwłaszcza 50. pp. Artyleria strzelała zarówno kartaczami, jak i na wprost kulami pełnymi. Poległo kilku oficerów rosyjskich, nikt więc nie panował nad sytuacją, kolejne szeregi parły naprzód, mieszając się z uchodzącymi z pierwszej linii. Jermołow dziwi się, że do wycofania i zebrania pokiereszowanych oddziałów nie użyto werbli; rozproszonych zagarniał pułk huzarów sumskich z brygady generała Pahlena. Widok pola walki rankiem 5 marca upewnił Neya co do wysokości strat przeciwnika; oszacował je na „co najmniej 2000 zabitych i rannych” a rosyjscy jeńcy twierdzili, że w wielu ich batalionach pozostała połowa stanu. Własne straty Ney podaje dokładniej. Zabitych i rannych było: w 50. pp - 150, w 59. pp - 12, w 27. pp - 30, w kompaniach wyborczych 25. plp - 20; łącznie 212, co wydaje się szacunkiem zaniżonym. Wielce zasłużona artyleria porucznika Comin zdołała zniszczyć dwa rosyjskie wozy amunicyjne i uszkodzić pięć dział wroga.

Francuzi zdołali ewakuować większość rosyjskich jeńców, w tym i lżej rannych. Z braku możliwości transportu pozostało na polu piętnastu ciężej rannych. Francuzi podzielili się z nimi pieczonymi ziemniakami i po wstępnym opatrzeniu odnieśli na linię posterunków rosyjskich. Obecni tam oficerowie wyrazili wdzięczność i uznanie za ten postępek. Jermołow twierdzi, że Francuzi tylko pozwolili pozbierać ciężej rannych, szydząc z nieudanych ataków.

Po walkach 4 marca Ney przegrupował swe oddziały. Urbanowo zajął 59. pp, a zluzowany przezeń 50. pp utworzył rezerwę za Urbanowem i Piotraszewem. 6. plp stanął na przedpolu lasu, wypełniając interwał między Urbanowem a Piotraszewem; jego pozycję w Smolajnach zajął 76. pp. Piotraszewo zajął 27. pp. W Mawrach, Różynie i Gronowie stanął 25. plp; jego rezerwę utworzył 39. pp w Praslitach. 69. pp stanął w Dobrym Mieście; jazda lekka generała Lasalle`a siłami dwóch pułków dragonów w Urbanowie i Piotraszewie; dwa inne pułki dragonów jako odwód w Smolajnach. 3. i 10. pułki huzarów stojąc w Mawrach, Różynie i Gronowie komunikowały z wojskami Soulta w Bieniewie. Ney donosi, że już po południu 5 marca Rosjanie zaatakowali 27. pp pod Piotraszewem. Po obu stronach było tylko kilku rannych. Rosjanie nie byli bezczynni. Tuż po porażce 4 marca generał Markow (Osten-Sacken wyjechał) nakazał Jermołowowi usypać szaniec naprzeciw francuskiego w Urbanowie. Następnie Jermołow przeniknął z sześcioma działami lasem na zaplecze Francuzów z Piotraszewa. O świcie zmusił ogniem kartaczowym do odwrotu kolumnę idącą do tamtejszego obozu. W kolejnych dniach Rosjanie stopniowo opanowali las między Urbanowem a Piotraszewem, zaś Ney zdecydował się skrócić linię obrony, porzucając obie te wsie. W Urbanowie stanęły dwa pułki jegierskie pod generałem Markowem a na skraju Piotraszewa zamieniały się różne pułki piechoty i dwa szwadrony huzarów. Na południowym krańcu Piotraszewa usypali szaniec Francuzi. Obie strony przychodziły do opustoszałej wsi po suche drewno. Pozostający na plebanii ksiądz (Antoni Wagner lub Jan Borowski) według Jermołowa sprzyjał Francuzom.

Marcowe starcia pod Urbanowem i Piotraszewem ukazują nam Neya jako dobrego dowódcę, nie ulegającego gwałtownym emocjom. Jest to obraz zupełnie odmienny od wykreowanego przez historiografię popularną wizerunku dzielnego, lecz mało rozgarniętego i porywczego rębajły. Spokój i zimna krew kontrastują z chaotycznym „biciem głową w mur” pod Borodino i Waterloo.

 

OPRACOWAŁ: dr Sławomir Skowronek, Zespół Szkół Ogólnokształcących im. Kazimierza Jagiellończyka w Lidzbarku Warmińskim

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl