Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Digby Smith - "Lipsk 1813"

Wyjazd na 199 rocznicę Bitwy Narodów skłonił mnie do sięgnięcia po dawno temu kupioną książkę Digbiego Smitha - "Lipsk 1813" z wydawnictwa Finna. Największa bitwa epoki napoleońskiej, trwała trzy dni (de facto cztery - z jednym dniem przerwy). Pół miliona ludzi zgromadzonych w jednym miejscu w celu rozstrzygnięcia o losie Europy musiało zapowiadać wydarzenia o dużym rozmachu, skomplikowanym obrazie pola bitwy i znacznej roli przesądzającego czasem o bitwie - przypadku.

Smith stara się podejść do tematu systematycznie. Dzieli obszar działań na sektory, wydarzenia grupuje w następujących "okienkach czasowych", umieszcza jednostki w czasoprzestrzeni wraz ze zmieniającym się teatrem działań. Próba analitycznego podejścia do tematu, podparta kilkoma schematami pola bitwy i potyczek wraz z licznymi wstawkami pamiętnikarskimi świadków wydarzeń, wydaje się być przepisem na sukces książki.
Niestety, pozycja nie zachwyca. Autor, prawdopodobnie przytłoczony ilością materiałów, prowadzi narrację w sposób chaotyczny. Wykonuje przeskoki na osi czasu, nawiązując do wydarzeń, które zamierza dopiero opisać. Czytelnik czasem gubi się w opisie ruchów poszczególnych dywizji, brygad, pułków i batalionów. Przesunięcia tychże między miejscowościami, nieopisanymi na załączonych mapkach, wytrąca z wątku, zmusza do zajrzenia na zewnętrzną mapę (nie zawsze z sukcesem - wszak pole bitwy uległo zmianom do dnia dzisiejszego, a nie zawsze rozpoczynamy lekturę zaczynając od wyszukania porządnej mapy z epoki). Czasem można odnieść wrażenie, iż sprowadzenie opisu działań do poziomu poszczególnych batalionów mija się z celem, jeśli dane wydarzenie nie miało krytycznego znaczenia dla przebiegu bitwy.

Coś co powinno podkreślać opisywane wydarzenia - fragmenty wspomnień - niejednokrotnie zastępują głos narratora prowadzący czytelnika przez historię. Smith często pozostawia te urywki bez komentarza, do samodzielnej oceny czytelnika, który nie musi przecież być znawcą tamtych wydarzeń, ani ówczesnej kultury. Interesujące jest kilkukrotne skorzystanie z relacji saksońskich cywilów, pastorów, lekarzy. O ile nie wnoszą wiele w obraz działań militarnych, o tyle znakomicie odrysowują atmosferę strachu panującą wśród ludności i walkę o przeżycie zwykłych żołnierzy obserwowanych po oderwaniu od walczących lub zniszczonych pułków tudzież pozostawionych rannych.

Czytając książkę, można odnieść wrażenie, iż autor skłania się we własnych emocjach ku stronie antynapoleońskiej koalicji. Nie daje się odczuć w toku narracji, iż antyfrancuskie wojska mają ogromną przewagę nad przeciwnikiem. Przeciwnie, jakby zwycięstwo było odnoszone nad liczniejszym przeciwnikiem. Co więcej, choć autor przyznaje w kilku miejscach, iż koordynacja działań między sprzymierzonymi pozostawiała wiele do życzenia i panowały tarcia między poszczególnymi dowódcami, o tyle bardzo mało światła rzuca na problemy kadrowe armii francuskiej. Trudno znaleźć wyraziste informacje o niskim morale kontyngentów niemieckich, czy o jeszcze stosunkowo wysokiej "świeżości" korpusów po wytraceniu dawnej Wielkiej Armii w 1812 roku.

To co szczególnie rozczarowuje polskiego czytelnika, to bardzo mały akcent polski. Wprawdzie przywoływane pamiętniki ówczesnych mówią o tym, iż najzażartsze i najbardziej bezpardonowe walki toczyły się między Polakami i Rosjanami, o tyle szerszy opis ich działań nie występuje. Operacje Dąbrowskiego i obrona bramy Hallskiej jest ledwie wspomniana, śmierć księcia Poniatowskiego tylko odnotowana do wiadomości. Dziwi to szczególnie, iż całkiem porządnie opisano działania armii szwedzkiej pod komendą Bernadotta, która cudów waleczności nie dokonywała.

Książkę czyta się ciężko. Muszę przyznać, że kilka razy znużyła mnie. Trudno mi jednak wydać wyrok, czy wina należy do autora pozycji, czy do autora tłumaczenia, które nie zachwyca. Dziwne nazwy sprzętów wojskowych, związki frazeologiczne, liczne literówki czy niezgodności oznaczeń na mapie z tekstem pozwalają wprawdzie czytelnikowi przyzwyczaić się do "konwencji", jest to jednak czynnik wyraźnie obniżający wrażenia estetyczne.
Czy poleciłbym komuś pozycję Smitha? Szczerze przyznam, że nie była by to pierwsza książka jaka przyszła by mi na myśl, gdyby zapytano mnie "Co mogę poczytać na temat Bitwy Narodów?". Jeśli zaś ktoś posiada już pewne wyobrażenia lipskich wydarzeń 1813 roku, na pewno posiadanie tej pozycji będzie pewnym uzupełnieniem do całościowego obrazu dni, kiedy zamknięto wieko trumny nad napoleońską wizją Europy.

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl