Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

"Honor Legionu" - Andrzej Sawicki

W naszej kulturze popularnej, często spotykamy się z określaniem pewnych zjawisk, nowinek, określeniem "polski ..." z nazwą przedmiotu, który znamy w podobnej formie, ale pochodzący z Zachodu. W nomenklaturze piłkarskiej Legia Warszawa, to taki "polski Real Madryt".
Odwiedzając jakiś czas temu pobliską księgarnię natknąłem się na książkę o tytule "Honor Legionu. Bóg, Ojczyzna, Sława i Pieniądze… Kampanie Kazimierza Luxa". Nie zaglądając do środka, ani na tylną okładkę, od razu pomyślałem - O! Mamy "polskiego Richarda Sharpe'a"!

Z ciekawości nabyłem książkę. Zaintrygował mnie fakt powstania w czasach współczesnych powieści popularnej traktującej o czasach legionowych, napoleońskich. Tytułowe nawiązanie do znanej serii przygód niezrównanego Sharpe'a podsyciło zainteresowanie pozycją. Cóż takiego pan Andrzej Sawicki stworzył, co współczesnego czytelnika - urodzonego daleko poza granicą tzw. progu historii emocjonalnej - miało by wciągnąć w fabułę zakotwiczoną w czasach "Korsykańskiego Potwora"?

Kilka dni temu, mając wolny wieczór, sięgnąłem po stojący na półce "Honor Legionu".
Pierwsze strony zaczynają się gorąco. Niczym w "Narrenturm" Andrzeja Sapkowskiego, Andrzej Sawicki wprowadza czytelnika w schyłek XVIII wieku sceną namiętnego zbliżenia dwóch młodych osób. Pewnej uroczej Włoszki i, oczywiście, tytułowego bohatera Kazimierza Luxa, nota bene postaci prawdziwej. Gdy niepozbawiony pikantnych szczegółów opis aktu miłości dobieg końca, rozbawiony pomyślałem, że dobrze jeśli dalsza fabuła potoczy się jak u Hitchcocka - napięcie powinno rosnąć. Nie zawiodłem się. Dość szybko poznajemy profil warszawiaka Kazika i jego otoczenie. Rezolutny chłopak, furier w jednej z legionowych kompanii, robi co może by na fali wojennej zawieruchy zażyć przygód i "wyjść na swoje". Podczas pełnienia swoich obowiązków zostaje wciągnięty w poważną intrygę, który to moment staje się początek właściwej historii całego tomu.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Na pierwszym planie mamy kaprala-furiera Kazika Luxa, młodego, zaradnego, ale jeszcze bardzo naiwnego nastolatka, oraz jego niespodziewane potyczki z bezwzględnym i niebezpiecznym światem polityki i walki o władzę. Na drugim planie śledzimy postać zgoła nieprzystającą do prostego chłopaka z polskich legionów - królową Neapolu Marię Karolinę - siostrę zgilotynowej Marii Antoniny. Jest też trzecie tło historii. Na nim pojawia się bohater zbiorowy w postaci Legionów Dąbrowskiego reprezentowany przez grupę oficerów i ich żołnierzy. Jak te trzy siły są ze sobą związane? Do czego dążą? W co wplątał się Lux? Tego czytelnik dowie się z lektury.

Czy warto jednak po nią sięgać? Choć wspomniana pierwsza scena zdaje się zapowiadać dobrą, męską rozrywkę, w drugim odruchu czytelnik może nabrać wrażenia, że chyba książka jest zbyt prosta i niedopracowana aby się w nią zagłębiać. Pierwszych kilkanaście(-dziesiąt) stron przetykanych jest dużą ilością "sztuczności". Nienaturalne zachowania i reakcje bohaterów, zastanawiająca obyczajowość (czy aby nie zbyt współczesna? - choć to może akurat plus - ułatwiający zrozumienie i wczucie się w postaci), manieryczność wypowiedzi i opisów. Z pewnością odłożyłbym książkę na półkę, gdyby nie świadomość, że autor musi współczesnego, nieobeznanego z epoką czytelnika wprowadzić w wydarzenia, zaznajomić z nomenklaturą, itp. Było coś jeszcze co powstrzymało mnie przed porzuceniem tytuły. Jakiś tajemniczy, intrygujący, trudny do nazwania czynnik. Czy sympatyczny bohater, czy pewna bezceremonialność w stylu opisywania zdarzeń wojennych, zagadka - kabała w jaką wplątano Luxa... nie wiem, ale "Honor Legionu" czytałem dalej. Była to bardzo dobra decyzja.

Po pierwszych trudnościach w odbiorze powieści, być może autor sam dostrajał się do podjętej historii, zupełnie przestałem zauważać rzeczy, które mnie w pierwszej chwili zraziły. Dałem się wciągnąć zagadce i poświęcałem każdą wolną chwilę, aby doczytać książkę do końca. Akcja toczy się bardzo szybko, a jej wątki nie nudzą. Sympatyczna plejada charakterystycznych bohaterów "krzesze iskry" w kontaktach między sobą, co nadaje smaku i chęci do dalszego ich poznawania. Świat sprzed 200 lat został przedstawiony całkiem przekonująco, a autor nie napina wszystkich muskułów aby popisać się znajomością ówczesnego słownictwa związanego z żołnierką, co uważam za zaletę. Przyznać muszę, że podczas lektury czułem klimat naszych rekonstrukcji i przygód, które w tym świecie przeżywamy.

Czy warto nabyć "Honor Legionu"? Uważam, że jak najbardziej. Książka pana Sawickiego to przyzwoity kawałek, nieskomplikowanej wprawdzie, ale bardzo przyjemnej powieści awanturniczej. Ma swoje wady, jak wspomniany dość trudny w odbiorze początek powieści, czy pewne błędy merytoryczne, ale nie psują one ogólnego odbioru dzieła.

Czytając prozę Gąsiorowskiego, Dobraczyńskiego, Cornwella, dawno już myślałem, że brakuje nam "polskiego Sharp'a" - kogoś kto w łatwym i przyjemnym stylu "sprzeda" na nowo dzieje czasów napoleońskich. Pierwszy tom "Kampanii Kazimierza Luxa", wypełnił tę lukę. Mam nadzieję, że autor pójdzie za ciosem i kolejne pozycji będą coraz lepsze (a Lux "pobije" Sharpe'a, a ma ku temu argumenty).
"Honor Legionu" trafił w mój gust powieści rozrywkowej i na pewno nabędę wychodzący w marcu 2014 drugi tom serii.

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl