Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Kajetan Wojciechowski - Pamiętniki moje w Hiszpanii

Kajetan Wojciechowski był jednym z oficerów pułku Lansjerów Nadwiślańskich. Formacja ta zyskała sobie wielką reputację - zarówno u francuskich sojuszników, jak i w obozie wroga. Hiszpańscy bojownicy ochrzcili ułanów legii nazwą "Los infernos picadores".

Ułani Legii Nadwiślańskiej byli "gorszymi braćmi" znanego wszystkim z wyczyny pod Somosierrą pułku Szwoleżerów Gwardii, którego sława niesprawiedliwie przyćmiła pamięć o legionistach. Niesprawiedliwie tym bardziej, iż w czasach wojen napoleońskich to właśnie weterani z pułku Lansjerów Nadwiślańskich cieszyli się większą sławą i uznaniem, a nie pochodzące z arystokracji "młokosy" z Gwardii.

Odchodzący powoli kolejni żołnierze pułku, ginąca po nich sława, oraz pojawiające się fałszywe o nich informacje poruszyły Kajetana Wojciechowskiego do walki o należną jego braciom broni pamięć.

Wojciechowski nie jest pisarzem o wielkim kunszcie literackim. W jego pamiętniku czytelnik nie znajdzie epickich opisów, homerycznych porównań, czy innych pereł wznoszących jego prozę na szczyt panteonu sztuki pisarskiej. Przeciwnie, jest to prosta, żołnierska proza. Pismo weterana, z którego słów daje się odczytać, iż serce i duch autora uległo w pewnym okresie życia mocnemu hartowaniu w ogniu wojny. Dzięki niej poznajemy historię pułku od środka. Dowiadujemy się o panujących w nim relacjach, codziennych i niecodziennych kłopotach z jakimi borykali się ułani. Dużo jest również tego, co chyba czytelnicy pamiętników cenią najbardziej - opisów  epizodów, których próżno szukać w zbiorczych opracowaniach na temat kampanii, bitew czy monografii pułków. Mnie osobiście szczególnie zainteresowały fragmenty, w których Wojciechowski pisze dowódcy Konopce i skutkach jego lekkomyślności (utrata sztandaru), o "torturze", którą był nieopisywany prawie nigdzie problem wielu żołnierzy czyli - brak snu. Znajdziemy wspomnienia epizodu jakim było spotkanie w Paryżu naczelnika Kościuszki, opisy trudów walk z partyzantką, miast ogarniętych wojną czy przygotowaniami do niej, oraz wiele innych.

Waldemar Łysiak w przedmowie do "Pamiętników" nazywa pułk "polskimi kastetami Napoleona" oraz grupą "komandosów". Czytając wspomnienia Wojciechowskiego bezsprzecznie można znaleźć uzasadnienie tych słów. Książka nie jest obszerna, jednak na tej krótkiej przestrzeni znajdziemy wspaniałą, subiektywną kronikę życia jednej z najlepszych, składających się z Polaków, formacji jaka została kiedykolwiek powołana do boju.

 

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl