Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

"Kłamstwo Bastylii" - Andrzej Cisek

"Kłamstwo Bastylii" z serii napoleońskiej wydawnictwa Finna to nietypowa książka. Sięgnąłem po nią zainteresowany tematem Rewolucji Francuskiej, gdyż wiedza nabyta niegdyś na lekcjach historii uleciała, a brak rozeznania w wydarzeniach, które katalizowały karierę Bonapartego sprawiał, że czegoś w poznawanej panoramie jego dziejów brakowało. Już pierwsze strony książki, jej wstęp, zaniepokoiły mnie. Autor otwarcie przyznaje, że nie jest to pozycja, która przeprowadza czytelnika przez Rewolucję od początku do końca, na sposób akademickiego, może trochę beletryzowanego, wykładu. Jest to raczej zbiór autorskich badań, dociekań i przemyśleń powiązanych z postaciami, symbolami i epizodami tamtych wielkich wydarzeń. Rzeczywiście, czytając książkę, odnosi się wrażenie słuchania, mam nadzieję, że nie będzie to obraźliwe porównanie - wspomnień z wakacji opatrzonych zbiorem slajdów. Z każdym kolejnym rozdziałem, są one dość krótkie, pochylamy się nad osobnym tematem. Raz jest to historia paryskiego placu, raz dzieje instrumentu do dekapitacji, innym razem biogram aktora sceny Rewolucji. Książkę czyta się wpadając jak przysłowiowa śliwka w kompot, bez drogi ratunku i możliwości oderwania się choćby na chwilę. Andrzej Cisek nie stara się być chłodnym dokumentalistą, odsuwa na bok swój frankofilizm, do którego sam się przyznaje, zapomina o poprawności politycznej i mówi o Rewolucji posługując się tzw. chłopskim rozumem. Łącząc epizody i przypadki ludzi uwikłanych w Przewrót Społeczny rysuje obraz wydarzeń, który wbrew zadawanym nam za młodu naukom - o szlachetności, pięknie idei i zacnemu celowi Rewolucji - okazuje się krwawym, okrutnym, pozbawionym litości, będącym polem do popisu dla najgorszej i najmroczniejszej strony Człowieka spektaklem potworów. Autor nie boi się porównywania "bohaterów", których imionami oznaczono francuskie ulice, do najgorszych i najbardziej znienawidzonych postaci dwudziestowiecznych totalitaryzmów. Co najbardziej zaskakujące, trudno odmówić mu racji, co do każdego napisanego słowa.
Książka nie pozostawia czytelnika obojętnym. Otwiera mu oczy na mitologizowany, to znaczy zakłamany, okres historii Europy. W jednej z niedawno przeczytanych przeze mnie pozycji, niestety nie pamiętam tytułu, jakiś wielki charakter epoki napoleońskiej wypowiedział się o Bonapartem, parafrazuję, iż jego zmierzch jest kresem epoki honoru i szlachetności, zaś tryumfem ludzi maluczkich i zepsutych. Książka Ciska kazała mi spojrzeć na to zdanie inaczej i ze smutkiem przyznać, iż owy tryumf został odniesiony nie wraz z kresem Napoleona, a z początkiem Rewolucji i chwilą gdy Francja musiała zmierzyć się z szaleństwem jej ojców.
Cóż, przyznam, że ta namiastka recenzji została napisana na gorąco, w chwili, gdy emocje po "Kłamstwie Bastylii" jeszcze nie opadły. Być może przemyśle temat jeszcze i raz i ostudzę głowę, być może przeczytam niedługo jakąś pozycję, która pozwoli spojrzeć na temat z innej perspektywy, może... Tymczasem z czystym sercem polecam książkę pana Andrzeja Ciska. Naprawdę warto.

 

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl