Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Historia Pułku

Od powstania, poprzez bój,...

Po bitwie jeneńskiej Napoleon polecił generałowi Dąbrowskiemu tworzenie polskich formacji wojskowych z poborowych zamieszkujących podbijane ziemie pruskie. Generał, 14 XI 1806 r., przedłożył Cesarzowi projekt poboru blisko 9 tysięcy żołnierzy z terenów Wielkopolski. Plan obejmował zwerbowanie jednej osoby na dziesięć dymów, utworzenie czterech pułków piechoty, a sprzęt i miesiąc życia dla rekrutów opłacić mieli mieszkańcy ich gmin. Napoleon zaakceptował plan. Maszyna formowania pułków poszła w ruch.

W pierwszych tygodniach istnienia formacji doskwierały żołnierzom braki w aprowizacji. Brakowało plecaków (używano płóciennych toreb), ładownic (używano kieszeni), butów, ubrania wierzchnie były niejednolite. Niemniej wysokie morale i zaufanie do generała Dąbrowskiego sprawiało, że braki te nie obniżały znacznie wartości bojowej pułku (wartości jeszcze i tak niedużej ze względu na krótki okres istnienia i nieostrzelanie).

Nasza dwunastka organizowała się w Kościanie jako 4.(!) pułk piechoty. Razem z pułkiem 3. (Rawicz) była dowodzona przez gen. Fiszera. Dowódcą pułku zaś został Stanisław Poniński. 2 I 1807 cała dywizja osiągnęła gotowość bojową. 23 I 1807 wydano rozkaz by dywizja gen. Dąbrowskiego przeszła pod rozkazy marszałka Lefebvra i udała się pod Gdańsk.

2 II 1807 w ówczesnej prasie pojawił się fragment opisujący 4. (12.) p.p. przechodzący przez Poznań: "Dziś stanął tu drugi batalion 4-go regimentu piechoty z formujących się w tutejszym departamencie naszych wojsk polskich, których szybka organizacya, marsowa postać i zwrotność w zadziwienie coraz większe wszystkich wprawia. Widok tego batalionu zupełnie uzbrojonego i wybornie ubranego, dźwięk pięknej muzyki wojskowej, szykowność żołnierzy i wesołość z jaką pragną złączyć z drugimi towarzyszami broni przeciw nieprzyjaciołom ojczyzny, największe sprawia ukontentowanie"

Pułk odznaczył się pod Tczewem, Gdańskiem i Frydlandem (tam poniósł ofiary: 1 oficer, 26 podoficerów i żołnierzy, 42 rannych).

Dnia 4 VI 1807 został wydany rozkaz, który decyzją ministra wojny, ku ogólnej niechęci żołnierzy i dowódców, zmieniał dotychczasową numerację pułków. Pułki Dąbrowskiego 1-4 zmieniają numerację na 9-12, zaś pułki Poniatowskiego 9-12 stają się 1-4. Tak oto pułk 12. stał się "dwunasty".

Po bitwie pod Friedlandem pułk stanął w Ełku (ówcześnie Lyck), gdzie kosztem skarbu królewskiego (wg płk. Weyssenhoffa) mieszkańcy dostarczali żołnierzom pożywienia, materiałów do oporządkowania się i ubiorów. W czasie przebywania 4. (12.) pułku w Ełku, przez miasto jechał do Paryża poseł rosyjski - książę Kurakin. Uszkodzony powóz stał się okazją do podjęcia posła przez pułkownika Weyssenhoffa i jego sztab oficerski. Dobrze przyjęty, poseł zabawił z naszymi oficerami przez 24 godziny, zanim ruszył dalej. Z terenów Prus Wschodnich pułk ruszył do kraju, do Księstwa Warszawskiego. Wszystkie cztery pułki ciągnęły różnymi drogami ku górnej Wiśle. Pułk 4. dotarł do Zakroczyma, gdzie został przyjęty przez mieszkańców i powitany przez prefekta Płocka, pana Lasockiego. Była to okazja do odpoczynku i dobrego posiłku po marszu przez zrujnowany wojną kraj. Na tej pozycji otrzymał pułk rozkazy zajęcia leż zimowych. Pułk wracał do "domu", czyli w poznańskie, co żołnierze przyjęli z wielką radością. W drodze na leża, w okolicy Łowicza, dywizja została zatrzymana rozkazem księcia Poniatowskiego, który dokonał przeglądu wojska. Po dotarciu na leża zimowe, pierwszy batalion wraz ze sztabem zajął Rawicz, drugi batalion znajdujący się dwie mile dalej Bojanowo.

Pobyt w Rawiczu pułkownik Weyssenhoff wykorzystał na szkolenie żołnierzy, z którego efektów zadowolony był, dokonujący w maju 1808 roku inspekcji, generał Fiszer. Poza samym szkoleniem, zadbano także o wyposażenie żołnierzy, które wykonali miejscowi rzemieślnicy, lecz nie za gotówkę, a na kredyt. 29 lipca pułkownik Weyssenhoff dostaje list i następnego dnia patenet na pułkownika podpisany przez księcia Józefa Poniatowskiego. Od tego dnia płk Weyssenhoff pełni swoją funkcję w sposób formalny. Do tego dnia dowódcą był nadal Stanisław Poniński, choć już od oblężenia Gdańska rzeczywiste dowództwo spoczywało w rękach Jana Weyssenhoffa. Nazywanie go w tym artykule "pułkownikiem" w akapitach poprzedzających dzień 29 lipca jest małym nadużyciem, na które z przyczyn sentymentalnych sobie pozwalamy.

Wrzesień roku 1808 powitał żołnierzy rozkazem wymarszu do Torunia. Tam mieli rozkaz zluzować francuski 3 pułk piechoty lekkiej, który po przybyciu (8 września) pułku 12. wyruszył do Hiszpanii. Toruń był miastem, w którym żołnierzy "dwunastki" powitała wieść o wybuchu kolejnej wojny i wkroczeniu wojsk austriackich na terytorium Księstwa Warszawskiego.

J. Kossak - Szturm Tczewa

Pułk wyruszył w kierunku Warszawy. Nie zdążył na bitwę pod Raszynem. Informacja o starciu dotarła do żołnierzy gdy byli w Wyszogrodzie. Pod Warszawę pułk dotarł 20 kwietnia 1809 roku tj. nazajutrz po bitwie raszyńskiej i skierował się do Modlina.

Następnie Pułk 12 Piechoty brał udział w bitwach pod Grochowem. Spod Grochowa ruszył do Nieporętu, potem do Okuniewa, a stamtąd razem z 6. pułkiem piechoty, do Karczew. 3 maja "dwunastka" walczyła pod Górą Kalwarią, gdzie Austriacy usypali szaniec i usiłowali postawić most na Wiśle. Utworzone kombinowane bataliony z kompanii grenadierskich i woltyżerskich z pułków 6., 8. i 12. zdobyły umocnienie i pokrzyżowały zamiary przeprawienia się przez rzekę. Pojmano wówczas 40 oficerów i 1800 żołnierzy. Dalszy szlak bojowy Pułku zapisuje karty pod Zamościem i Sandomierzem. W drodze na południe Pułk stanął w Puławach, gdzie pułkownika gościła na obiedzie pani Czartoryska.

Sandomierz zaatakowano w nocy z 17 na 18 maja. Zginął tam w bezmyślnym ataku, na czele grenadierów I batalionu, ks. Marceli Lubomirski oraz ponad 100 innych żołnierzy. Przez miesiąc z pułkami 6. i 8. "dwunastka" stanowiła załogę Sandomierza odpierając austriackie ataki.

Gen. Sokolnicki tak raportował o postawie Pułk pod Sandomierzem: "Szef batalionu Białkowski z dwiema kompaniami pułku 12-go, zaledwie 130 ludzi liczącemi, sam wstrzymuje atak z odwagą godną zazdrości; lecz wkrótce przybył pułkownik Weysenhoff na czele dwóch kompanii grenadierskich, które tam posłałem z rezerwy, gdyż nieprzyjaciel wzmocniony tą kolumną, która na trakcie Krakowskim odpartą została, już do samej bramy z tyłu kościoła był dotarł. Za pierwszym wystrzałem naczelne roty, prowadzone przez majora i kapitana, trupem położone zostały, a reszta tej kolumny waleczne grenadyery 12-go pułku do cofania się przymusiły... Cały obwód tej bateryi okryty był trupami, wzięto też i nieco niewolnika; strata nasza: 1 oficer i 12 żołnierzy zabitych, a 1 oficer i 31 żołnierzy rannych".

Podczas odpierania szturmu na Sandomierz został ranny pułkownik Wyssenhoff, który na kilka tygodni opuścił swoich żołnierzy. Wraca do nich dopiero, gdy Pułk przechodził przez Kielce. Tam książe Józef formuje brygadę przyboczną, w której skład wchodzą pułki 12. oraz 2.

W lipcu pułk przybył do Krakowa gdzie najpierw zajął przedmieście Wesołe, a następnie stanowił garnizon miasta aż do maja 1811 roku. Tak widzieli pułk ówcześni krakusi: "Za muzyką szły naprzód z ogromnymi toporami brodate sapery, z których trzech, ozdobionych krzyżami virtuti militari. Do muzyki wchodziły różne brzęczące instrumenta, jakoto: dzwoneczki janczarskie, kastaniety hiszpańskie i cymbałki starodawne, a tambormajor wywijał swoją ogromną laską bez przerwy lub rzucał ją w górę i zręcznie chwytał. - Za saperami postępowała wyborcza kompania, to jest grenadyerzy w bermycach i szlifach czerwonych włóczkowych; dalej szły 4 kompanie fizylierów z czapkami rogatemi więcej już zbliżające się do narodowego ubioru, a na ostatku szła dziarska kompania zgrabnych woltyżerów z żółtymi kołnierzykami i zielonemi szlifami".



Pobyt w Krakowie pułkownik Weyssenhoff wykorzystał na szkolenie żołnierzy. Podczas pobytu Pułku w dawnej stolicy Polski, przybył do niej Fryderyk August. W maju 1811 otrzymano rozkaz powrotu na mazowsze. Pułkownik Weyssenhoff tak wspomina opuszczenie grodu Kraka: "Pożegnanie pułku było rzewne, nie chciałem pozwolić na żadne uczty w momencie wymarszu, gdyż to rodzi zazwyczaj nieporządek. Więc po dorywczem śniadaniu u prefekta Stanisława Wodzickiego, na które pozwoliłem oficerom odchodzić od frontu kolejno tylko po jednym w kompanii, ruszył pułk w drogę. Wszystkie władze, obywatele i mieszczanie, mężczyźni i kobiety - odprowadzili nas piechotą. Kiedy pułk uszedł już dobre pół mili, kiedy prosiłem prefekta, pieszo idącego, ażeby się nie trudził, ujrzałem na wzgórzach pod Promnikiem przygotowane śniadanie dla całego pułku. Tu nie mogłem odmówić, zniewolony tylu dowodami miłości i chęci obywateli, których kochałem i ceniłem wysoko. Stanął więc pułk, a złożywszy broń w kozły, rozszedł się do śniadania. Prefekt Wodzicki, podniosłszy puhar, przedniem winem nalany, wniósł życzenia pomyślności zbrojnych współbraci; chór niezliczony ozwał się powtarzając życzenia. Wzajemne dzięki i wynurzenia się skończyły się na łzach, gdy przyszedł moment rozstania: lubo nikt z nas nie sądził, może wszakże jakieś uczcie mówiło, że ostatni raz żegnamy ten drogi nasz Kraków".

Pułk przemaszerował do Warszawy gdzie odbył przegląd przed Księciem Józefem na dziedzińcu pałacu saskiego. W Warszawie pułk stacjonował w koszarach dawnej gwardii konnej, w czasie dwudziestolecia międzywojennego XX wieku zwanych Aleksandrowskimi. Po trzech dniach Pułk 12 Piechoty pomaszerował pod Nowy Dwór koło Modlina, gdzie do grudnia tegoż roku brał udział w pracach fortyfikacyjnych. Pułk stacjonował w samodzielnie wykonanych trzcinowych barakach. Codziennie do prac udawały się 200-osobowe kontyngenty żołnierskie. Praca w mrozie, przy rąbaniu lodu, przemakających ubraniach, surowe warunki obozowe zebrały ogromne żniwo - wielu żołnierzy zmarło, większość pozapadała na zdrowiu (szczególnie szerzył się szkorbut). Na leża zimowe pułk powrócił do Warszawy.

Ukochany przez żołnierzy Weyssenhoff pisze: "Pułk 12-ty stanął w Warszawie w koszarech gwardyi litewskiej niegdyś i przepędził resztę zimy na leczeniu swoich chorych, którzy nigdy do zupełnego zdrowie nie przyszli. Ku wiośnie przyszedł rozkaz kompletowania pułków; nakazano rekruta. Pułk 12-ty potrzebował 900, dano mu 700... Chcąc, ile można, usposobić nowego żołnierza do boju, kazałem przez całą wiosnę samych tylko ogniów uczyć. Dobre strzelanie było celem wszystkich ćwiczeń; o postawie i marszu porządnym nie było czasu pomyśleć, tylko dorywczo. Nakoniec w maju 1812 roku otrzymaliśmy rozkaz do zebrania dywizyi".

W marcu 1812 dokonano kolejnej inspekcji Pułku, dokonał jej generał Fiszer. W maju stanowisko szefa pułku opuścił płk Weyssenhoff, który awansował na stanowisko szefa sztabu generała Zajączka. Pułk został przejęty przez Macieja Wierzbińskiego, który poprawidził Pułk do miejsca koncentracji wojsk przed nową kampanią – do Pułtuska. W składzie V korpusu Poniatowskiego Pułk ruszył do Rosji. Pułk maszerował przez Augustów, Rajgród, Nowogródek, Mohylew i Orszę. 16 sierpnia defilował przez Bonapartem. W kampanii 1812 roku pułk walczył pod Krasnem, Smoleńskiem (1 oficer zabity, 12 rannych – w tym pułkownik), Borodino (8 oficerów zabitych, 7 rannych), Czirikowem, Woronowem i nad Berezyną. Po ostatniej bitwie zebrane resztki wojsk stanowiły 30 rot dowodzonych przez kpt Płączyńskiego (nie było już żadnych oficerów). Kpt. Białkowski przekazuje, iż dramat kampanii rosyjskiej przetrwało zaledwie 10 z 60 oficerów, a i on sam, jak mówią jego pamiętniki, przeżył tylko dzięki uprzejmości swych podległych mu żołnierzy, którzy odnaleźli go leżącego w śniegu. Po kampanii 1812 resztki Pułku zgromadzono w Krakowie.

W maju 1813 Pułk ruszył przez Kalwarię, Wadowice, Białą, Cieszyn, Przerów, Kolin do Zittau. W kampanii 1813 roku Pułk 12 Piechoty przebył szlak: Drezno, Borna, Wachau i Lipsk.

Pod Lipskiem Pułk walczył z kolumną gen.Meerfeldta, tam to odepchnął za Pleissę batalion 56 pułku piechoty hr Colleredo – pułku, który w następnych latach został przekształcony w 12. Pułk Piechoty Ziemi Wadowickiej – spadkobiercę tradycji 12. Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego. W następnych dniach po Lipsku Pułk 12. został rozbity podczas realizacji zadań osłonowych odwrotu VIII korpusu.

Ostatni żołnierze, którzy ocalili życie zostali wcieleni do Pułku Nadwiślańskiego.

Stan liczebny na 14 XI 1814 roku to 1 pułkownik, 2 majorów, 5 podpułkowników, 23 kapitanów, 20 poruczników, 32 podporuczników, 135 podoficerów i 868 żołnierzy.

W księdze kontroli pułku od dnia 1 listopada 1806 roku do 9 czerwca 1813 zapisanych jest 7100 nazwisk wojskowych wszystkich stopni. Pułkiem kolejno dowodzili: płk Stanisław Poniński (do marca 1808), płk Ignacy Zieliński (do czerwca 1808), płk Jan Weyssenhoff (do maja 1812), płk Maciej Wierzbiński (do grudnia 1815).


Więcej o historii "dwunastki" można znaleźć w poniższych pozycjach:

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl