Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Skuteczność broni palnej w czasach napoleońskich

  • "Przepraszam bardzo, czy mógłby pan powiedzieć, jaka była skuteczność tego karabinu?"

  • "Jaki skuteczny zasięg miała kula? Z jaką dozą pewności można było strzelić do przeciwnika?"

  • "Nie ma muszki, ani szczerbinki. Czy z tej broni można było w cokolwiek trafić z większej odległości?"

  • "To broń gładkolufowa, prawda? Duży ma rozrzut?"

To tylko niektóre z pytań, z jakimi spotykamy się na rekonstrukcji.

Widzowie przeprowadzanych przez nas inscenizacji z zaciekawieniem próbują dociec – jak to wtedy było? Czas napoleońskie kojarzą im się nierozerwalnie z osiemnastowieczną metodą walki gdzie statyczne masy wojsk strzelały do siebie, a mało celna broń powodowała, że pojedynki między tymi masami były długie, wyczerpujące... i nudne. O ile napoleoński system wojny zerwał z bezmyślną strzelaniną i krwawymi pojedynkami "o gruszę", zaczął walczyć w ruchu, zadając silne, gwałtowne i błyskawiczne ciosy, o tyle broń pojedynczego żołnierza pozostała ta sama. Ciągle był to gładkolufowy karabin, którego jakości – w porównaniu z dzisiejszą bronią – można było bardzo wiele zarzucić.

Ówcześni teoretycy i praktycy wojskowości doskonale zdawali sobie sprawę z technicznej słabości swojego sprzętu. Nie popadali w zachwyt nad maszyną wojenną, którą dysponowali. Tak jak my dziś - zastanawiali się, badali skuteczność broni i posługujących się nią ludzi. Szukali dróg do optymalizacji tej śmiertelnej techniki, której celem od wieków było pokonanie wroga.

Ograniczenia broni czarnoprochowej są znane (opisaliśmy je w artykule opisującym wykorzystywane w Księstwie Warszawskim egzemplarze broni palnej). Niecelność, wrażliwość na uszkodzenia i pogodę, skomplikowane ładowanie to podstawowe trzy czynniki utrudniające walkę. Bariery technologicznej nie potrafiono jeszcze przeskoczyć. Można zaś było modyfikować sposoby korzystania z niej. Były zasadnicze dwa:

  1. Szkolić żołnierza w procedurze ładowania i oddawania strzału jak również nauczenie go specjalnych "tricków", które w szczególnych przypadkach pozwalały oddać szybki strzał.

  2. Zwiększać natężenie siły ognia poprzez zwiększanie liczby karabinów w szeregu lub określając stosowny porządek oddawania salw.

Jedną ze "specjalnych", przyspieszonych metod oddawania strzałów było pominięcie kroku przybijania ładunku przy użyciu stempla. Żołnierz wsypywał proch do lufy, wrzucał tam kulę, a następnie uderzał trzymanym pionowo karabinem – kolbą o ziemię. Dwu-trzy krotne uderzenie o ziemię przybijało ładunek i umożliwiało szybsze oddanie strzału. Fizylier lub strzelec zaoszczędzał wówczas kilku ruchów związanych z obsługą stempla. Taka metoda oddawania strzałów miała jednak swoje wady. Uderzanie kolbą o ziemię mogło powodować wysypywanie się prochu z panewki. Oprócz tego kula nie była blokowana w lufie poprzez papier, z którego składa się patron co niosło ryzyko wytoczenia się jej z lufy. W końcu zaś, słabo ubity proch mógł nie uzyskać optymalnych parametrów spalania, przez co energia wystrzału mogła pozostawiać wiele do życzenia żołnierza.

Drugą "specjalną" metodą było niestandardowe użycie stempla. Ładunki przybijano "cienkim końcem". Oznacza to, że wyjęty z łoża lufy stempel nie był przez żołnierza obracany o 180 stopni, używany i ponownie obracany o 180 stopni celem umieszczenia w łożu (jak mówi regulamin). Był on wyjmowany, od razu wprowadzany do lufy, używany, wyjmowany i chowany w łoże. Zaoszczędzenie tych dwóch kłopotliwych ruchów dawało żołnierzowi cenny czas, ale niosło ryzyko zablokowania stempla w lufie.

Zwiększanie natężenia "ściany ognia" osiągano też bez naruszania regulaminów. Szukano sposobów bardziej systemowych. Najbardziej pożądanym stanem w trakcie walki było doprowadzenie do nieustannego prowadzenia ognia. Unikano oddawania jednoczesnej salwy przez wszystkich żołnierzy. Nie znaczy to oczywiście, że zupełnie tego modelu zapomniano. Stosowany był np. przez kombinowane bataliony grenadierskie, lub gdy po prostu potrzeba chwili tego wymagała. Stosowano kombinacje takie jak:

  • ogień plutonowy (w armiach francuskich salwę oddawał co drugi pluton np 1, 3, 5, 7, potem 2, 4, 6, 8)

  • ogień batalionowy (zależnie od liczby batalionów, strzelały na zmianę)

  • ogień półbatalionowy

  • ogień prowadzony rzędami (pierwszy szereg, drugi szereg, trzeci szereg, później zrezygnowano ze strzelania z trzeciego szeregu ze względu na wypadki)

  • ogień skrzydłami (u Brytyjczyków)

  • ogień rotami (niepraktykowany w wojskach francuskich)

  • likwidacja trzeciego szeregu żołnierzy i inne...

O problemie skuteczności ognia muszkieterskiego, fizylierskiego dyskutowano już od czasów Wojny Siedmioletniej. Dużym problemem był brak rzetelnych danych do analizy. Raporty z bitew, jak wiemy, rzadko bywają zbieżne u obu stron konfliktu. Tendencje do zaniżania strat własnych, niezapisywanie wyników poszczególnych salw, trudności w analizie pól bitewnych i szereg innych problemów sprawiają, że o poważny pomiar skuteczności pojedynczych salw jest trudno. (Salwa karabinowa jest z punktu widzenia statystyki bardzo wdzięcznym obiektem do analizy skuteczności pojedynczego karabinu. Statystyka jak wiadomo bada zjawiska na bazie dużych próbek danych, a salwa z definicji jest już zwielokrotnieniem pojedynczej próby oddania strzału).

Pierwsze próby "laboratoryjnej" analizy skuteczności broni dokonali Prusacy (gen. Scharnhorst). Miało to miejsce w 1810. Próbkę testową pobierano poprzez oddanie salwy karabinowej kompanii grenadierów w kierunku płóciennego prześcieradła/płachty. Salwy oddawano z różnych dystansów, w warunkach, które możemy określić za idealne: zadbana i czysta broń, brak stresu i innych okoliczności pola bitewnego, wypoczęci żołnierze.

Poza badaniem rozkładu skuteczności broni w zależności od odległości od celu, dokonywano również analizy skuteczności broni gładkolufowej względem broni gwintowanej. Tą drugą, jak wiemy, posługiwali się żołnierze kompanii wyborczych (woltyżerowie, jegrzy).

 

Rezultaty eksperymentów – porównanie dwóch rodzajów broni

1) Stosunek skuteczności w strzałach do małego celu

Broń

160 jardów (ok. 146m)

240 jardów (ok. 220m)

gładkolufowa

1

1

gwintowana

2

4

Interpretacja:

Gwintowana 2x skuteczniejsza

Gwintowana 4x skuteczniejsza

 

2) Stosunek skuteczności w strzałach do dużego celu

Broń

160 jardów (ok. 146m)

300 jardów (ok. 274m)

gładkolufowa

3

1

gwintowana

4

2

Interpretacja:

Skuteczność zbliżona

Gwintowana 2x skuteczniejsza

 

3) Stosunek ilości czasu potrzebnego do załadowania i oddania skutecznego strzału

Broń

160 jardów (ok. 146m)

240 jardów (ok. 220m)

gładkolufowa

2

1

gwintowana

5

5

Interpretacja:

Czas oddania strzału z b. gwintowanej 2,5x dłuższy

Czas oddania strzału z b. gwintowanej 5x dłuższy

 

Gen. Scharnhorst, na bazie przeprowadzonych eksperymentów konkludował, iż skuteczność obu rodzajów broni w danym odstępie czasu jest taka sama. Różnica zaś leży w ilości "ołowiu" jaki trzeba wystrzelić bronią gładkolufową. W rezultacie żołnierz z bronią gładkolufową prędzej wypróżnia patrontasz z ładunków.

Z przedstawionych diagramów i wniosków pruskiego dowódcy można wywnioskować, że badana była tylko wydajność obu rodzajów broni. Nie brano pod uwagę skuteczności i wydajności karabinów w konfrontacji z odmiennością celów jakie posiadali żołnierze obdarowani karabinami gładkolufowymi i żołnierze z bronią gwintowaną.

Szczególnie interesujące wydaje się także porównanie czasu potrzebnego do oddania strzału. Wywnioskować można z niego jak zachowywał się żołnierz na strzelnicy czy polu bitwy. Fizylier po prostu oddawał strzał w kierunku celu. Woltyżer/jegier mierzył tak długo, aż uznał, że istnieje realna szansa trafienia w cel. Jak widać na trzeciej tabeli, czas ten był nawet pięć razy dłuższy.

 

Rezultaty eksperymentów – skuteczność strzałów

 

Warunki graniczne eksperymentu:

  • strzał z odległości 0m jest w 100% skuteczny – zakładamy bezawaryjność broni

  • strzał z odległości 450 jardów (ok 411m) jest zupełnie nieskuteczny

 

Skuteczności 200 strzałów do dużego celu (wielkość mniej więcej plutonu piechoty)

 

Odległość

Karabin

80 jardów (73m)

160 jardów (146m)

240 jardów (219m)

320 jardów (292m)

pruski 1782 z prostą kolbą

92

64

64

42

pruski 1782 ze "skrzywioną" kolbą

150

100

68

42

Nothard 1805

145

97

56

67

Nowopruski 1809

153

113

70

42

francuski model 1777

151

99

53

55

Brown-Bess

94

116

75

55

Łączna liczba

785

589

386

303

Skuteczność

65,00%

49,00%

32,00%

25,00%

 

Rezultaty eksperymentu pozwoliły aproksymować przebieg funkcji skuteczności. Jej wzór przedstawia się następująco:

 

Skuteczność = 100 * ( 1 – (odległość w m) / 411 ) ^ (1,5 +/- 0,23)

gdzie:

^ - potęgowanie

+/- - błąd standardowy

 

Otrzymane wyniki są czysto "laboratoryjne". Brakuje "czynnika bitwy", przez który należy przemnożyć wartość eksperymentalną, tak aby wynik był wiarygodny. Trudno jednak o dane bitewne, z którymi można by porównać dane z prób poligonowych. Szczęśliwie takie dane posiadano. Pochodziły z Bitwy pod Göhrde (16 września 1813), gdzie starł się korpus Wallmodena z brygadą generała Pécheux.

Hanowerska milicja przyjęła pojedynczą salwę 66 karabinów z odległości 60-80 kroków tracąc 27. Przy drugiej salwie Francuzi pierzchli. Nie byli to weterani, a młodzi żołnierze, niemniej fakt, iż wytrzymali do bezpośredniego starcia pozwala przypuszczać że poziomem wyszkolenia i morale byli reprezentatywną grupą wojaków jakich można było spotkać na polach bitew. Pierwsza ich salwa wskazuje na 41% skuteczność. Co jest około dwukrotnie mniejszą wartością od danych wyliczonych w warunkach kontrolowanych.

Przedstawienie komputerowych aproksymacji skuteczności strzałów w warunkach bojowych w porównaniu do warunków eksperymentu generała Scharnhorsta znajdują się na wykresie poniżej.

Kolorem niebieskim przedstawione są wyniki pruskiego eksperymentu.

Kolorem czerwonym przedstawiono rozkład skuteczności oszacowany na bazie pomiaru skuteczności salwy z bitwy pod Göhrde.

Skuteczność zaprezentowana kolorem żółtym to krzywa, którą można przypisać skuteczności osiąganej zaprawionym w boju weteranom. Oczywiście jest to krzywa oparta tylko na przypuszczaniach, przy założeniu w miarę dobrych okoliczności prowadzenia walki (stan broni, pogody, ogólnej sytuacji na polu bitwy). Przekroczenie tej krzywej w kierunku krzywej niebieskiej – laboratoryjnej – może nastąpić tylko w sytuacji, jak pisze George Nafziger, "boskiej interwencji".

Skuteczność oznaczona na zielono i dowcipnie opisana jako "Przegrywamy" to maksymalna skuteczność jaką można osiągnąć salwą w warunkach mniej korzystnych, uwzględniających wahające się morale, awaryjność broni i niesprzyjającą pogodę. Ta krzywa, podobnie jak krzywa weteranów (żółta) jest krzywą przypuszczalną, nie popartą twardymi dowodami.

Można by się zapytać, co dają nam wyprowadzone krzywe skuteczności? Dziś, gdy siedzimy przed komputerem czy książką, mają one dla nas wymiar czysto matematyczny. Wyobrażamy je sobie jako odpowiednie ilości dziur w deskach tarczy, do której mierzono. Dla ówczesnych zaś liczby te miały głębszy wymiar. Umożliwiały wyprowadzić matematyczne modele opisujące szanse ataku jednostki wielkości "A" na jednostkę "B" znajdującą się w odległości "C" uzbrojoną w broń typu "D".

Prześledźmy sposób budowania takiego modelu.

Warunki graniczne:

  • Strzela jedna kompania

  • Strzelać de facto może jednocześnie 66% osób (trzeci szereg ładuje broń)

  • Zgodnie z teorią generała von Valentiniego: wojsko nie strzela gdy wróg jest w odległości przekraczającej 300 kroków

  • 1 krok to 1 jard (0.91 m)

  • Wojsko strzela 2 razy na minutę

  • Przeciwnik zbliża się ze stałą prędkością

  • Przeciwnik nie odstrzeliwuje się

  • Pomijamy długość pojedynczego kroku różnego w każdej armii

  • Przyjmujemy skuteczność z Göhrde jako średnią

  • Pierwsza salwa pada gdy przeciwnik jest dokładnie w odległości 300 kroków

  • Teren jest płaski i nie ma żadnych przeszkód

  • Pomijamy wpływ morale i stresu

  • Prędkość kroku:

Armia

Nazwa kroku

Kroki na minutę

Austria

Geschwindschritt

90-95

Francja

Pas de charge

120

Anglia

Quick pace

108

Prusy

Geschwindschritt

108

Rosja

Skoryi szag

100-110

Na bazie założeń, dochodzimy do czysto teoretycznych rozkładów poniesionych strat:

Ostrzeliwana nacja

Odległość oddanej salwy

Przwidywane straty

Anglicy

30

120

210

300

61%

28%

14%

8%

Razem 111%

Francuzi lub Rosjanie

39

126

213

300

53%

26%

13%

8%

Razem 100%

Prusacy

75

150

225

300

40%

22%

12%

8%

Razem 82%

Austriacy

44

100

175

235

300

50%

33%

17%

11%

8%

Razem 119%

Zastanawiać może 82% całkowitych strat ostrzeliwanych Prusaków. Prędkość zbliżania żołnierzy pruskich sprawia, że obrońcy kończą ładować broń dokładnie momencie zredukowania odległości do 0 kroków. Można zatem tylko przypuszczać co by się wówczas stało. Niestety w założeniach przyjęliśmy, iż nie uwzględniamy czynnika morale i stresu, a także równomierny stały krok. Zrezygnowanie z któregokolwiek założenia pozwoliło by snuć przypuszczenia, czy żołnierze rozpoczęli by na ostatnich metrach szalony bieg ku przeciwnikowi, czy może załamali by szereg,... Musimy zatem zadowolić się tylko tym matematycznym modelem.

Na powyższych obliczeniach zakończymy artykuł o skuteczności broni używanej przez armie czasów Empiru. Jest to tylko "liźnięcie" bardzo rozległej problematyki. Stare powiedzenie mówi o diable tkwiącym w szczegółach. Podobnie i w tej problematyce, trudno znaleźć jedną zmienną, od której można by uzależniać losy bitew. My nie wgłębialiśmy się w wiele istotnych na polu bitwy szczegółów, które mają wpływ na wyklarowanie się przewagi jednej formacji nad drugą.

Mamy jednak nadzieję, że wszyscy zainteresowani tematem choć odrobinę zainteresowali się tematem i nabrali apetytu na samodzielne, dalsze zgłębienie tematu.

Jeśli macie jakieś pytania lub w artykule znaleźliście błędy – prosimy o kontakt z administratorem strony.

 

Bibliografia:

1) George Nafziger, "Imperial Bayonets", Greenhill Books London, Stackpole Books Pensylvania, ISBN 1-85367-250-5

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl