Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

O czyszczeniu broni

Kilka słów o tym, jak należy czyścić karabin - rzecz dla każdego żołnierza najważniejszą.

Niniejszy poradnik tyczy się dbania o broń w warunkach domowych. Są to okoliczności, do których żaden rekonstruktor nie powinien doprowadzać. Broń musi być czyszczona jak najszybciej po użyciu. Warunkiem zwalniającym żołnierza-rekonstruktora z obowiązku czyszczenia są warunki pogodowe (gdy czyszczenie nie przyniesie żadnych skutków, a wilgoć tudzież inny brud dostanie się głębiej) albo stosowny rozkaz dowódcy kierujący posiadacza karabinu w celu wykonania innych obowiązków.

Aby przystąpić do czyszczenia broni musimy być zaopatrzeni w następujące akcesoria:

  1. Lniana albo bawełniana szmata
  2. Grajcar
  3. Ściągacz do sprężyn (niewolka)
  4. Smar/Olej/Inny środek konserwujący stal
  5. Klucz do karabinu
  6. Gąbka ścierna/Włóknina ścierna/sproszkowana cegła czerwona (epokowo)

Gdy powyższe akcesoria mamy zgromadzone, zaczynamy od użycia klucza

W drugiej kolejności (nadal kluczem) odkręcamy śruby przy kontrblasze

Gdy zamek nie jest już umocowany do łoża karabinu, wyjmujemy go. Może być konieczne zastosowanie dźwigni. Zamek wyciągamy (i wkładamy) do broni z kurkiem odciągniętym "na miejsce". Jest to istotne zwłaszcza w tańszych egzemplarzach broni.

W okolicy otworu zapałowego widzimy jakąś brudną masę. Jest to wosk pszczeli. Używany jest on do izolowania mechanizmu zamka od podmuchu wywoływanego procesem spalania na panewce. Praktyka ta pozwala chronić zamek przed ubrudzeniem nagarem, napływem wody (gdy pada) i korozją.

Odwiązujemy flintpas

Odkręcamy śrubę wiążącą warkocz lufy (i tym samym lufę) do łoża

Wyjmujemy stempel i zdejmujemy bączki



Zdejmujemy lufę z łoża i na chwilę odstawiamy

Wlewamy do lufy gorącą wodę. Nie należy przesadzać z temperaturą, gdyż zbyt gorąca lufa staje się niemożliwa do utrzymania.
Woda nie musi być w ogóle podgrzewana, aczkolwiek ciepła ciecz szybciej wyparuje z lufy (w epoce żołnierze kierowani okolicznościami, z braku wody, oddawali do luf mocz).

Uważajmy na to gdzie znajduje się drugi koniec lufy - woda wycieka otworem zapałowym.

Lejemy wodę tak długo, aż przestanie lecieć czarna woda.

Nakręcamy na stemepl grajcar, a na ten nawijamy szmatkę.

Wprowadzamy to "urządzenie" do otworu lufy i zaczynamy, energicznym ruchem, czyszczenie przewodu lufy. Należy zwrócić szczególną uwagę na czystość dna lufy, gdyż gromadzący się tam nagar może doprowadzić do zatkania otworu zapałowego. To z kolei może doprowadzić do wyjatkowo uciążliwego procesu czyszczenia broni. Jeśli w lufie znajduje się woda, należy przedtem zwilżyć szmatkę tak, aby nie napęczniała wewnątrz lufy. Zaklinowany w ten sposób stempel z grajcarem jest bardzo uciążliwy w wyciąganiu.

Zmniejszająca się ilość nagaru na wyjmowanej szmatce świadczy o tym, że jesteśmy bliscy "zdezynfekowania" lufy.

Do czystego i suchego przewodu lufy dobrzej jest nałożyć i rozprowadzić trochę środka konserwującego. Zabezpieczy to broń przed trudną do wykrycia korozją wnętrza lufy. W przypadku używania smarów należy uważać z jego ilością. Zbyt duża ilość może doprowadzić do zalepienia od wewnątrz otworu zapałowego i trudnego do zrozumienia "niestrzelania" broni. Jeśli konserwujemy lufę oliwą, to szczególnie uważamy by nie dać jej za dużo. Nie wlewamy jej do lufy, a lekko nasączamy szmatkę. Jeśli dalismy za dużo oliwy, broń po konserwacji trzeba postawić lufą w dół, by nadmiar oliwy nie spłynął na otwór zapałowy.

Zaczynamy czyścić lufę od zewnątrz (gąbka/włóknina/papier ścierny/cegła).

Oczyszczoną lufę konserwujemy smarem bądź innym środkiem na zewnątrz i odstawiamy.

Czyścimy inne elementy metalowe. Stopa, kontrblacha, sprężyny bączków, bączki itd.






Gdy wszystkie "ornamenty" mamy oczyszczone i zakonserwowane, montujemy lufę w łożu (łoże może wymagać czyszczenia swoją drogą, wówczas czyścimy je, ew. nasączamy olejem lnianym celem konserwacji)

Zakładamy bączki i wiążemy flintpas. Możemy odstawić karabin.

Przystepujemy do czyszczenia tego, co tygryski lubią najbardziej - zamka.

Wyraźnie chcemy zaakcentować, że pojawiające się wśród rekonstruktorów głosy o utrzymywaniu we wnętrzu zamka "błotka" - składającego się ze smaru lub innych środków konserwujących - zabezpiecza ich broń, w pełni satysfakcjonuje i uspokaja sumienie są złe. Wlatujące do tej "warstwy ochronnej" drobiny nagaru dostają się w zakamarki mechanizmu, w mikropory materiału i działają na niego niszcząco. Dodatkowo źle to świadczy o posiadaczu broni, jak również o podoficerze dokonującym (lub co gorsza niedokonującym) kontroli takiego karabinu. Chwalenie się posiadaniem takiego "konserwującego błotka" można porównać z chwaleniem się do posiadania takiegoż błotkach w intymnych częściach garderoby - należy się tego wstydzić. Aczkolwiek, lepiej gdy w zamku mamy smar z brudem, niż nic nie mamy. Mechanizm mozna zasmarować na grubo, ale wazeliną techniczną. Puki wazelina na zamku jest jasna, nie trzeba jej wymieniać. Oczyścić trzeba jak robi się grafitowa.

Do dzieła! Zdejmujemy kurek. Zakładamy niewolkę na sprężynę krzesiwa i zdejmujemy ją.


Z wewnętrznej strony zamka usuwamy grubsze nieczystości - jak resztki wosku.

Na chwilę zakładamy ponownie kurek (bez przykręcania), naciągamy zamek w pozycję do strzału.

Naciskamy dźwignię zapadki, aby zasymulować wystrzał, a tym samym rozluźnić główną sprężynę zamka. Czynność tę można wykonać jeszcze przed zdjęciem kurka, aby nie kłopotać się jego ponownym zakładaniem.

Za pomocą niewolki zdejmujemy sprężynę główną

Zdjemujemy mostek odkrywając orzech.

Zdejmujemy orzech i sprężynę zapadki.

Dysponujemy w tym momencie płytą zamka pozbawioną wszelkich dodatkowych elementów.

Oczyszczamy płytę i nakładamy środek konserwujący


Przystępujemy do instalacji zdjętych uprzednio elementów orzech, mostek, dźwignia zapadki. Wszystko oczyszczamy i konserwujemy

Sprężyna dźwigni zapadki może nastręczyćtroche problemów. Najlepiej jest przyłożyć ją tak, aby dopasowała się śruba. Gdy da się ją kilka razy obrócić, można mocniejszym ruchem palców wcisnąć bloczek sprężyny w jej gniazdo i tym samym umieścić cały element na właściwym miejscu.

Sprężyna główna, z użciem niewolki. Pamietajmy aby orzech był w pozycji jak po wystrzale.

Kłopotliwa w czyszczeniu - ze względu na kształt - panewka.

Sprężyna krzesiwa (niewolka) i krzesiwo. Cały czas czyścimy i konserwujemy.

Kurek ze szczęką i jej śrubą. Pamiętać należy o zamontowaniu kurka w odpowiedniej pozycji (zamek mamy ustawiony w stanie - po strzale).

Gdy zamek został oczyszczony i zmontowany, możemy zamocować go z powrotem w łoży karabinu. Umieszczamy odrobine uszczelniającego wosku pod otworem zapałowym.

Oczyszczone śruby wprowadzamy poprzez otwory w kontrblasze i dokręcamy.

Sprawdzamy czy zamek został odpowienio dociśnięty przez śruby i czy wosk właściwie uszczelnia i zabezpiecza wnętrze zamka.

Wyrychtowany karabin możemy umieścić w pokrowcu i odstawić do "leżakowania". Należy pamiętac, że jeśli wieźliśmy w pokrowcu broń pokrytą nagarem, należy pamiętać aby pokrowiec uprać. Inaczej wda się korozja.

My też możemy odpocząć... oj trzeba sięgnąc po następny zestaw wypoczynkowy!

Uwagi

  1. Ściąganie sprężyn (inna, prawdopodobnie najlepsza metoda, inna niż ta fotografowana). Są różne sprężyny i różne niewolki. Pamiętać trzeba, że znacznie silniejsza jest sprężyna kurka. Toteż najpierw ściągamy sprężynę krzesiwa. Potem odciągamy kurek w położenie "tuj", czyli do strzału. Na tak naciągniętą sprężynę nakładamy niewolkę i miernie dokręcamy jej śrubę ściskającą. Następnie przytrzymując kurek zwalniamy zapadkę orzecha. Opuszczając kurek sprężyna pozostaje w niewolce. W tej pozycji z niewolką ją ścigamy i co ważne, nie wykręcamy z niewolki. Czyścimy sprężynę tak jak jest, ile się da. Zakładając sprężynę robimy to w odwrotnej kolejności- opuszczamy kurek, zakładamy sprężynę z niewolką, odciagamy kurek na pozycję tuj, odkrecamy niewolkę.

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl