Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Przemarsz w lubelskiem

Pułk 12 udał się w dalekie wojaże na wschód kraju do małej miejscowości Studzianka. Pierwsi żołnierze Kurczak i Pietraszon z sierżantem Remikiem i jego niezawodnym jaszczurem ruszyli skoro świt w nieznane tereny dzikiego wschodu. Spodziewać się mogli wszystkiego.

Po drodze zatrzymywali się, uzupełniali płyny i żołądki. Dotarli późnym popołudniem do miasteczka Biała Podlaska.  Tam na obrzeżach czekała na nich zielona strzała, która pilotowała trzech odważnych wojaków do Studzianki. W końcu udało im się dotrzeć na miejsce biwaku.  Pośród pól, lasów, krzaków rozległ się widok polany. Wokół sosny, brzozy, mrówki i gzy radośnie przywitały nowych na tej ziemi. Rozłożywszy się wokół ognisk posmakowali fasoli i miejscowej wody źródlanej. Upał i dalece przemierzony szlak wpłynął na to, że waleczni z 12-tki zasiedli aby odsapnąć przy ognisku. Oczywiście nieopodal pojawił się Wiesław Wichura co by chłopakom się nie nudziło.  Do założonego obozu dobiegały wieści, że zbliżają się Zborek i Robert. Nabłądzili się i naklęli na wszelkie pruskie i angielskie szuje zanim dotarli na miejsce, a było to już grubo po zachodzie słońca. Zasiedli przy ognisku smakowicie przegryzając fasolę i racząc się wodą.  Zapadła cisza wschodniej wsi. Wnet kilka wystrzałów  z karaboli szybko ją przerwało.  Żołnierze sprawdzali sprawność broni. Wszyscy oczekiwali przybycia Klemensa, Braciaków i Kazimierza. Oni z kolei nie pojawiali się bardzo długo.

 Dopiero około 2 nad ranem wesoła kompanija dojechała na miejsce. Uścisków radości widoku kolejnych żołnierzy 12-tki nie było końca. Spoczęli, pojedli, wodą zapili i zdrzemnęli się. Żołnierze dopiero  rano dostrzegli gdzie wylądowali. Spać nie było kiedy ponieważ tu i ówdzie poranne odgłosy nie dawały spać. To komar nad Pietraszonem latał chcąc go podgryźć. To ptaki  z lasu swoją serenadą dawały znać o sobie. Mrówki wyniosły Kurczaka prawie poza obóz gdy spał. Żołnierze pospiesznie zdjęli poranną strawę i w gotowym rynsztunku ruszyli w marsz z przewodnikiem  tatarskim Wichurą. Szybko złapali miejscowego lisa. Przeszedł on na ich stronę i w zamian za życie ofiarował swoje usługi. Lis jak to lis chytra bestia szybko znalazł sposób na żywienie 12 pułku. Na przemarszu lis ciężko pracował w okolicznych wioskach. Szalał i zdobywał tu monety, tam strawę, tudzież pełne bukłaki.  Tatar Wiesiek tak się wczuł w rolę przewodnika, że aż łuk połamał i zgubił się. Nie wiadomo gdzie przepadł. Żołnierze tymczasem  od chaty do chaty w zamian za obronę przed wrogiem otrzymywali wszelkie przyjemności dla podniebienia. Po przejściu kilku kilometrów rozłożywszy się przy trakcie razem z lisem dopadli kilka żubrów.  Żar z nieba lał się niemiłosiernie. Upał w południe próbował łamać maszerujących.  Wykorzystał to lis który zwiał. Piechurzy tymczasem stanęli nad rzeką w Studziance. Wprawdzie nie była to Studzianka nad Berezyną ale Zielawa, która ochłodziła dzielnych fizylierów.  Rzeka  nie tylko chłodziła ale jak zauważył Remik poniekąd też karmiła. Po obiedniej strawie dwunastka ruszyła na wieś aby sprawdzić czy oby wróg się nie zakrada. Podczas marszu dostrzeżono tataruka w oddali. Jeden strzał i padł. Braciak jeszcze bagnetem go przebił aby mieć pewność, że nie będzie już się panoszył.  Przejęte zostały łuki i strzały. Kurczak tak się zafascynował strzelaniem z łuku, że zapomniał o tym, że się ściemnia i wszędzie czaiły się strzygi i wąpierze. Pomagały im wielkie gzy. Dwunastka wycofała się na z góry upatrzone pozycje i przy ogniskach czekała poranka. Spragnieni smakowali miejscowej wody.  Na horyzoncie pojawiły się błyski i ciemne chmury. Był to czas czujności i nasłuchiwania skąd czają się niebezpieczeństwa.  Adam snuł  opowieści o wąpierzach, strzygach i innych zmorach które przerażały wszystkich.  Udało się dotrwać do poranka. Ostatniego dnia obozowanie zimna woda ze studni stała się najlepszym prysznicem na upały. Żołnierze posilili się a Kurczak ochotnik wyruszył aby rozpocząć Tatarskie Bieganie.   W samo południe w 37 stopniowym upale dzielny Kurczak otrząsnął się delikatnie, wytarł pot z czoła i w pełnej postawie dał sygnał wystrzałem do startu w biegu na 5 km. Następnie dwunastka w pełnym słońcu pojawiła się w środku wsi na miejscowym zbiorowisku. W marszu pamięci wszyscy udali się na cmentarz tatarski gdzie spoczywają tatarscy żołnierze uczestnicy wojny 1792 roku, wojny 1812, powstań 1830 i 1863 oraz. Słońce chciało złamać choćby jednego fizyliera. Oni jednak maszerowali, śpiewali i zmierzali do sosnowego lasu gdzie położona jest tatarska nekropolia.

Odczytano odezwę do Tatarów  która ukazała się w 1812 roku w Gazecie Wileńskiej: Głosiła ona: Narodzie tatarski. Od wielu wieków celowałeś męstwem i miłością Ojczyzny, która przyjęła cię za syna. Poświęcenie się dla jej dobra było zawsze twą cechą i nie wątpi Ojczyzna, że pójdziecie za przykładem zacnych przodków waszych. Spieszcie, szlachetni, pod Orły Polskie; niech hufce tatarskie dowiodą, żeście nieodrodni synowie wielkich ojców, którzy nieraz postrach oręży siali na ziemiach nieprzyjaciół Polski. Odezwa was wzywa, ufając, że uczynicie zadość powinności świętej Odezwę przeczytano w gminach muzułmańskich w meczetach po piątkowych modłach. W sumie jesienią sformowano szwadron tatarski w liczbie około 140 oficerów i żołnierzy. Apel wzywał szlachtę wyznania muzułmańskiego do wstępowania w szeregi tworzącego się pułku ułańskiego. Formowanie pułku tatarskiego rozpoczął kpt Samuel Ułan z kpt Abrahamem Koryckim. Warto zaznaczyć, ze w stworzonej formacji byli Tatarzy zamieszkujący parafię w Studziance: Salomon Bielak, Samuel Bielak, rodzina Azulewiczów- Abraham i Maciej podtrzymujący wojskowe tradycje rodzinne oraz Korycki. Dwunastka oddała salwy honorowe i przemierzała tatarski mizar. W niedługim czasie żołnierze wymaszerowali z powrotem w upalnym słońcu aby pokazać zebranym musztrę oraz manewry. Wystrzały z karabinów wzbudziły zachwyt wśród miejscowych. Owacjom nie było końca. Strudzeni żołnierze posilili się strawą i ruszyli w drogę powrotną. Myślę, że spotkanie w Studziance na długo zostanie w pamięci i nie było ostatnim. Być może zapoczątkuje nową tradycję nawiedzania wschodu przez dwunastkę.

Łukasz Węda

Cała galeria ze zdjęciami z imprezy znajduje się tutaj

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl