Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Relacja z inscenizacji przy Twierdzy Wisłoujście-Nowym Porcie, 16 kwietnia 2011 roku, w Gdańsku

19 maja 1807 roku, podczas oblężenia Gdańska, broniącym się przed wojskami marszałka Lefebvre’a Rosjanom i Prusakom wysłano z Wisłoujścia 24-działową angielską fregatę „Dountless”. Miała ona dostarczyć Miastu prochu, posiłków (156 ludzi na pokładzie, wśród nich 45 Prusaków), a także zerwać most łączący wyspę Ostrów ze stałym lądem, co utrudniło by francuskim wojskom komunikację. Wypełniony wojskiem okręt, ostrzelany przez Francuzów, pozbawiony takielunku osiadł na mieliźnie. Piechota generała Oudinota zmusiła załogę do schowania się i powstrzymała przed rozbiciem mostu. Dwie okrętowe salwy oddane przez marynarzy zabiły na brzegu ledwie 2 ludzi. Generał Weyssenhoff tak wspomina epizod z angielską korwetą: "Dnia tego 19-go maja około południa, kiedyśmy najbezpieczniej w okopach spoczywali, gdyż garnizon Gdańska nie mógł już robić żadnej wycieczki tak był ścieśniony, - ujrzeliśmy prawie pomiędzy nami ogromną budowę, wysokości zadziwiającej. Była to korweta angielska, wszystkiemi rozwiniętemi żaglami pędząca z wiatrem naprzeciw wody. Brzeg Wisły, nizli z naszej strony, odsłaniał cały ogrom tej budowy; tak rączo szła wiatrem pędzona, żeśmy ją nagle postrzegli już wśród nas. Zerwać się bez komendy do broni, biedz na brzeg Wisły i strzelać do majtków, którzy manewrowali na pomoście, - było czynem jednego momentu. W tej okazyi batalion gwardyi paryskiej, który leżał pomiędzy nami, dowiódł największej przytomności i odwagi (nie zadziwiającego, gdyż te grenadyery miejskie były zbiorem wysłużonych, dymisyonowanych żołnierzy z wojska). Ogień ich był tak rzęsisty i tak trafny, ze w okamgnieniu wszyscy majtkowie byli spędzeni z pomostu, a korweta, zaraz przy brzegu naszym uwięzła na piasku. Komendant jej wywiesił biały pawilon i kapitulował. Zapewniał nas potem, ze nie miał majtków Anglików, tylko nieoswojonych z podobnymi wypadkami Prusaków, że byłby pewnie swoim statkiem mosty pogruchotał, wszystkie przeszkody przebył i stanął w Gdańsku z zasiłkiem amunicyi i żywności. Dziwiliśmy się nade wszystko żonie kapitana Anglika, która w tak niebezpiecznej wyprawie z największą spokojnością umysłu towarzyszyła mężowi. gdy wysiedli na brzeg, marszałek Lefebvre przyjął ich z największymi względami i, podawszy rękę kapitanowej, oddalił się z nimi do swojej kwatery. Francuzi, admirując odwagę kapitana, mówili, że tak hazardownego przedsięwzięcia zdolne były dwa narody: francuski i angielski. Korweta nazywała się <<Sans peur>>."
Zaawansowany postęp prac oblężniczych, niepowodzenie odsieczy skłoniły dowódcę obrony miasta Kalckreutha do poddania miasta. 23 maja - nastąpił początek rozmów o kapitulacji, Nowy Port i Twierdza Wisłoujście poddają się 26 maja, 27 maja - Francuzi wkraczają do Gdańska.

Opisane wyżej wydarzenia były kanwą, na której zbudowano scenariusz inscenizacji zaprezentowanej 16 kwietnia 2011 roku mieszkańcom Trójmiasta. Odtwarzany przez naszą grupę rekonstrukcji i wszystkich naszych przyjaciół scenariusz dość mocno odbiegał od historycznego pierwowzoru, aczkolwiek realia i ogólny kontekst wydarzeń został zachowany:

Uchodzący z Gdańska Prusacy, ukryli w mieście skarb - pieniądze przysłane przez Anglików na początek rekrutacji nowej armii. Ogromna suma złota była kąskiem, którego wpadnięcie w ręce Bonapartego było równie wielką szkodą jak poddanie samego miasta. Zuchwała i pewnie czująca się po francuskiej klęsce Trafalgaru Royal Navy postanawia wedrzeć się pod neutralną banderą do miasta. Tam przy pomocy agentów zamierza zagarnąć skarb i niepostrzeżenie uciec na wody Bałtyku. Początkowo realizacja planu nie przysparza większych trudności. Jednak jakimś sposobem podejrzliwi francuscy celnicy postanawiają zbadać wpływający do kanału portowego "holenderski" okręt. Brytyjski podstęp szybko wychodzi na jaw. Celnik, postrzelony, ląduje w wodach Martwej Wisły, plan pali na panewce i rozpoczyna się gwałtowna wymiana ognia między załogą Twierdzy i "Dountlessem".

Inscenizacja była pierwszą tego typu inicjatywą na wielu płaszczyznach. Była to chyba pierwsza bitwa morska zainscenizowana w Polsce. Była to pierwsza rekonstrukcja organizowana przez Muzeum Historyczne Miasta Gdańska w Twierdzy Wisłoujście, a także pierwsza, do której zaistnienia przyłożył rękę nasz Pułk ze szczególnym akcentem na włożony wysiłek przez dowódcę - sierżanta Remika.

Plan inscenizacji przedstawiał się następująco:
13.00 – Powitanie publiczności, wprowadzenie w kontekst wydarzeń
13.10 – "Czarna Perła" - "Dountless" podpływa do obsadzonej przez Francuzów i Polaków twierdzy Wisłoujście pod neutralną banderą.
13.15 – Do okrętu podpływa łódź z twierdzy z patrolem. Oficer wchodzi na pokład dla kontroli i sprawdzenia dokumentów. Prawda o przebierance zostaje odkryta, wybucha walka na pokładzie. Jeden z kontrolujących zostaje wyrzucony za burtę.
13.30 - "Dountless" nie ma wyjścia, może jedynie skorzystać z zamieszania, próbuje więc wedrzeć się na Wisłę .
13.35 – Manewry Anglików powodują kanonadę z murów twierdzy. Okręt musi walczyć o życie, operacją nie udała się. Na maszcie wykwita więc brytyjska bandera, a na załogę twierdzy spadają pociski okrętowej artylerii.
13.40 – Salwa z armat twierdzy, po kolejnej – na "Dountlessie" widać dym. Trafienie jest skuteczne. Okręt odpływa pospiesznie poza zasięg dział twierdzy. Dymi. Na wałach Wisłoujścia wybucha entuzjazm, strzały idą w powietrze...
13.45 – Załoga gasi pożar na "Dountlessie". Musi sobie zapewnić bezpieczny odwrót, więc ostrzeliwuje twierdzę z drugiej burty.
13.47 – Ogień z okrętu jest teraz skuteczny – przy twierdzy rwą się pociski.
13.48 – Zmasowany ogień z Wisłoujścia spada na "Dountlessa". Straty są tak duże, a takielunek tak zniszczony, że okręt opuszcza banderę. W myśl ówczesnych obyczajów oznacza to poddanie się. Od twierdzy ponownie podpływa łódź z wojskiem. Tym razem, na pokładzie okrętu, jego kapitan oddaje szpadę.

Bez cienia skromności musimy przyznać, że jak rzadko podczas różnych rekonstrukcji bywa, scenariusz udało odtworzyć się niemal idealnie. Planów nie popsuły nawet dwie jednostki - jedna turystyczna, jedna transportowa - które ni stąd ni z owąd wdarły się na obszar inscenizacji niezatrzymane przez kapitanat portu.
Załogi armat stacjonujące na bastionach Twierdzy spisały się dobrze jak rzadko. Huk jedno i trzyfuntowych dział spowodował, że jeszcze przez kilka godzin musieliśmy mówić do siebie podniesionym tonem. Humory dopisywały.
Wyjątkowo przyjazna reakcja publiczności i pochlebne recenzje odebrane osobiście, jak również przez fora internetowe, pozwalają wysnuwać wstępne, optymistyczne wnioski co do przyszłości imprezy. Miejmy nadzieję, że stanie się cykliczna i będzie wyjątkową, dumną wizytówką Gdańska.

Pomimo sukcesu całej inscenizacji, nie sposób ukryć, iż był jednak jeden incydent, który niczym rysa na szkle, stał się zgrzytem w odbiorze całokształtu. Zaraz po zakończeniu imprezy zdarzył się wypadek. Jednemu z naszych przyjaciół eksplodowała zamknięta w torbie prochownica. Siła wybuchu tej resztki prochu była na tyle duża, iż stała się przyczyną nieprzyjemnej kontuzji naszego kolegi. Pomimo całego niepotrzebnego i w większości fałszywego co do przekazu szumu medialnego, wszystko jest na dobrej drodze do wyzdrowienia pechowego artylerzysty.
Dla nas incydent ten będzie okazją do zdobycia kolejnej porcji cennego doświadczenia, wyciągnięcia wniosków co do stosowanych metod i podniesienia standardu odtwarzanych widowisk.
W tym miejscu szczególne uznanie należy się naszemu koledze - fizylierowi Andrzejowi - zawodowemu lekarzowi, który jako pierwszy udzielił pomocy rannemu. Operator TVP, wbrew rozsiewanym komunikatom, pierwszy nie był.

Dziękujemy wszystkim przyjaciołom-rekonstruktorom za wspólnie odegraną inscenizację, włożony trud, wylany pot i jak mówi jeden z lidzbarskich kolegów "po fachu": "za kolejną okazję do wspólnego pośmierdzenia". Przede wszystkim jednak i szczególnie mocno dziękujemy widzom, mieszkańcom Trójmiasta, okolic i gościom spoza regionu za liczne przybycie i pozytywny odbiór efektów naszych kilkutygodniowych przygotowań! To wszystko było dla Was!

Zdjęcia z inscenizacji do znalezienia na naszej pułkowej picassie :)


Dla ciekawskich:

Okręt który historycznie forsował wejście do Gdańska nie jaki HMS Dountless. Był to okręt wojenny, o ożaglowaniu slup, o płaskodennej konstrukcji kadłuba, która pozwalała mu operować na płytkich wodach. Jednostka ta została wysłana wiosną 1807 roku razem z 2 innymi okrętami (VALOROUS, COMBATANT) tego samego typu, do wspierania obrony Gdańska przed zakusami Napoleona i jego armii. Dauntles tego feralnego dnia został wysłany z misją dostarczenia 600 baryłek prochu dla Pruskich obrońców miasta. Niestety podczas manewrów jednostka osiadła na mieliźnie w odległości mniej więcej w połowie strzału z muszkietu, tuż pod lufami francuskiej baterii. Okręt toczył nierówny bój aż do poddania jednostki. Niestety okręt HMS Sally, nie zdążył z pomocą unieruchomionemu Dauntlesowi. Napoleon podobno powiedział o walce Dauntlesa, iż jego walka była warta aby spisać ją na kartach historii. HMS Dauntles był zaprojektowany do uzbrojenia w 18 dział. Niemniej jednak w okresie kiedy operował na wodach zatoki Bałtyckiej był uzbrojony w 20-22 karonad.
HMS Sally która spóźniła się z pomocą do uziemionego HMS Dountless. Nieco wcześniej również wpływała do gdańska z ładunkiem kontrabandy. Wpływała jako statek handlowy. Raz usiadła na mieliźnie, również w okolicach Twierdzy Wisłoujście. Udało jej się jednak zejść z mielizny zanim Francuzi połapali się, iż jest to okręt wojenny a nie statek handlowy. Według angielskich źródeł, HMS Sally, kilkakrotnie atakowała ze swoich karonad, pozycje Francuskie. Podobno zabiła bądź zraniła około 300 francuskich żołnierzy, przy stratach własnych nie przekraczających 5 ludzi.
HMS Valorous po zakończeniu służby na Bałtyku został oddelegowany, pod koniec roku 1807 na Morze Północne. Swoją służbę zakończył w 1810 u wybrzeży wyspy Chatham, gdzieś koło Nowej Zelandii, jako baza wojskowa, bądź magazyn wojskowy.
HMS Combatant również został wycofany z pod gdańska pod koniec 1807 roku i prawdopodobnie razem z HMS VALOROUS został skierowany na wyspy Chatham, gdzie pełnił normalną służbę. W roku 1811 Został skreślony z listy Royal Navy i dokonał swego żywota w mieście portowym Sheerness.
Dowodzącym operacją wspierania obrony Gdańska z ramienia Royal Navy był niejaki Kapitan CHETHAM, Dowodzący z pokładu HMS Sally.

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl