Pułk 12. Piechoty Księstwa Warszawskiego
2. batalion, 2.kompania

 

Relacja z bitwy pod Eggmuhl (23-26.06.2011)

23-26.06.2011 wydzielony oddział 12ppXW w składzie 2 fizylierów wziął udział w bitewnych zmaganiach pod Eggmuhl.

Teren nie był nam obcy - przed 2 laty jeszcze jako cywile oglądaliśmy batalię w 200-setną rocznicę zwycięstwa Napoleona na Austriakami.Ta niewielka miejscowość leży ok.30km na południe od Ratyzbony; obóz a zarazem pole przyszłych zmagań znajdowały się na na rozległej łące, odgraniczonej od wioski przez niewielką rzeczkę - stąd mieliśmy zapewnione towarzystwo bocianów,czapli i innego ptactwa, a wieczorami dało się słyszeć rechot(bynajmniej nie z nas) bawarskich żab.Nie bez znaczenia było niedalekie usytuowanie gospody "Napoleon"- pamiętającej samego Cesarza (wówczas pełniła rolę stajni). Czwartkowym popołudniem,po uprzedniej wymianie przebitej opony i przejściu lotnej kontroli czeskich celników(o dziwo nie wykazali żadnego zainteresowania podłużnymi przedmiotami w pokrowcach, ani zawartością ładownic) zameldowaliśmy się u Rolanda Matejki- dowódcy 2 Regimentu Szwoleżerów Bawarskich, organizatora imprezy.

Obóz, w kształcie dużej litery L tworzyło ok.80 namiotów; my rozbiliśmy się obok bawarskiej piechoty; kolejni uczestnicy przybywali aż do sobotniego poranka.Z zapowiadanych kilkuset uczestników zjawiło się ok.100 z Niemiec, Szwajcarii i Francji i nas 2 z Polski; kawaleria liczyła 21 jeźdźców,do tego 3 i 4-funtowa armata.Kolejne 2 dni wyglądały dość podobnie - dopołudniowe ćwiczenia wszystkich formacji i o 14.30 godzinna potyczka poprzedzona prezentacją oddziałów(stąd widzowie usłyszeli również o Księstwie Warszawskim). Razem z 2 gwardzistami i 1 Szwajcarem tworzyliśmy wspólną grupę; zarówno na ćwiczeniach jak i samej bitwie mieliśmy okazję podszkolić się we francuskich komendach.W sobotnie południe odbył się odczyt na temat wojen napoleońskich, a zwł.5 koalicji jak i samej bitwy pod Eggmuhl - należy dodać, że obozowaliśmy w miejscu najkrwawszych zmagań; po skończonej potyczce odbyliśmy przemarsz do wioski gdzie złożono wieniec pod pomnikiem upamiętniającym zdarzenia sprzed 202 lat.

Cała impreza miała fantastyczną oprawę otaczającej nas przyrody,a zwł. przetaczających się po niebie kłębiących się biało-szaro-granatowych chmur,przywodzących na myśl dzieła XVII-wiecznych holenderskich pejzażystów;przychodziło nam to tym łatwiej,dzięki naszym bawarskim znajomym z 13 Regimentu Piechoty Liniowej,którzy zaszczepili wśród nas umiłowanie frankońskich win. Oczywiście, nie pozostaliśmy obojętni na rozlewany w gospodzie oszroniony,pieniący się,aksamitny weissbier z książęcego browaru Thurn und Taxis.W pamięć zapadły nam również wirtuozerskie popisy wieczorową porą 2 trębaczy... Impreza była bardzo udana, pod względem logistycznym znakomicie przygotowana - ukłony w kierunku organizatorów; podziękowania dla dowodzącego naszą grupą szturmową Joachima Gebhardta z gwardii pieszej z Ulm oraz znajomych z piechoty bawarskiej; tym razem uniknęliśmy większego pożaru choć trzeba było gasić stertę opałowego drzewa...Mamy nadzieję,że kiedyś tam jeszcze wrócimy.

Raport z działań dostarczył: fizylier Andrzej.

Napisz co myślisz:




© mail: admin na pulk12.pl